34-latek na jednym z portali wystawił na sprzedaż swój samochód. Jeszcze tego samego dnia otrzymał maila od zainteresowanej osoby. Aby dopełnić formalności, zgodnie z podaną w mailu instrukcją, wszedł w załączony link nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób przekazuje dostęp do swojego konta osobom trzecim. Wybrał swój bank i podał dane do logowania.
Po niespełna dwóch godzinach skontaktowała się z nim kobieta podająca się za konsultanta platformy, na której wystawił samochód do sprzedaży. Poinformowała go, że w aplikacji bankowej musi potwierdzić swoją tożsamość. Wykonał wszystkie polecenia i wówczas zauważył, że z jego konta zniknęło 6 500 złotych.







Napisz komentarz
Komentarze