Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 7 czerwca 2026 19:14
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Kleszcze na etacie detektywa. Sypią dowodami w sprawie zanieczyszczenia środowiska…

Zwykle robimy wszystko, by ich unikać, a po powrocie z lasu urządzamy na nie prawdziwe polowanie. Tymczasem okazuje się, że kleszcze mogą wykonać dla nas kawał dobrej, detektywistycznej roboty.
  • Źródło: UPWr
Kleszcze na etacie detektywa. Sypią dowodami w sprawie zanieczyszczenia środowiska…
Zwykle robimy wszystko, by ich unikać, a po powrocie z lasu urządzamy na nie prawdziwe polowanie. Tymczasem okazuje się, że kleszcze mogą wykonać dla nas kawał dobrej, detektywistycznej roboty.

Źródło: Pixabay - zdjęcie ilustracyjne

Podziel się
Oceń

Naukowcy z UPWr udowadniają, że te znienawidzone pajęczaki to w rzeczywistości genialne, biologiczne „czujniki”, które bezbłędnie donoszą nam o tym, co naprawdę krąży w naszym ekosystemie. Zamiast tylko pić krew, kleszcze sypią dowodami w sprawie zanieczyszczenia środowiska…

Metale ciężkie, pestycydy i wiele innych toksycznych substancji to niewidzialni wrogowie, którzy przenikają do gleby, wody i powietrza, wpływając na całe ekosystemy i nasze zdrowie. Pierwiastki, takie jak arsen, chrom, kadm, ołów, nikiel czy rtęć, w nadmiernych stężeniach są toksyczne dla organizmów żywych. Ich źródła są bardzo różne – przenikają do środowiska w wyniku naturalnych procesów, ale i znacznie częściej jako skutek działalności człowieka. Skuteczne ich monitorowanie jest kluczowe, ale tradycyjne metody bywają kosztowne i czasochłonne. Z tego powodu naukowcy stale poszukują nowych narzędzi. I tu pojawia się nasz zaskakujący bohater – kleszcz. Okazuje się, że te niepozorne pajęczaki, które kojarzą nam się głównie z zagrożeniem, w aspekcie badań nad zanieczyszczeniami mogą okazać się naszymi najskuteczniejszymi informatorami.

Wyniki swoich obserwacji dr Vitalii Demeshkant i dr Magdalena Zyzak – naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, we współpracy z naukowcami z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN opublikowali niedawno w prestiżowym czasopiśmie „Science of the Total Environment”. Autorzy publikacji rzucili nowe światło na to, jak kleszcz łąkowy Dermacentor reticulatus radzi sobie w roli biologicznego archiwisty.

 

Dlaczego akurat kleszcze? Oskórek jako chitynowy pendrive

 

Zanim przejdziemy do naszych małych bohaterów, wyjaśnijmy, czym właściwie są bioindykatory. To organizmy żywe, które pełnią rolę żywych czujników – reagują na zmiany w otoczeniu często zanim zostaną one wykryte przez aparaturę. Porosty mówią nam o czystości powietrza, małże o jakości wody, a kleszcze? One okazują się idealnymi kandydatami do monitorowania metali ciężkich.

Casting na kleszczowego bioindykatora wygrał Dermacentor reticulatus, czyli kleszcz łąkowy. Powodów było kilka: jest powszechny, długowieczny i wystarczająco duży do precyzyjnych analiz. – D. reticulatus funkcjonuje na stosunkowo wysokim poziomie troficznym i może pośrednio odzwierciedlać krążenie zanieczyszczeń w ekosystemie – wyjaśnia dr Vitalii Demeshkant z UPWr. – Jego twardy egzoszkielet może wiązać i akumulować pierwiastki chemiczne, co sprawia, że organizm ten może "zapisywać" historię chemiczną otoczenia.

Można więc powiedzieć, że pancerz kleszcza działa jak chitynowy pendrive, na którym zapisują się dane o stanie środowiska, w którym żył i żerował.

 

Przesłuchanie małych świadków

 

Do badania zebrano 30 dorosłych nieżerujących kleszczy łąkowych z trzech lokalizacji. Wybrane miejsca reprezentowały odmienne profile zanieczyszczeń, co ułatwiało prace porównawcze:

- Czarnobyl (Ukraina) – strefa wykluczenia, obszar o specyficznym skażeniu radionuklidami po katastrofie elektrowni jądrowej w maju 1986 roku. Kleszcze z tego regionu mogły dostarczyć informacji o długoterminowym wpływie skażenia na akumulację pierwiastków, w tym potencjalnie radioaktywnych izotopów (choć samo badanie skupiało się na pierwiastkach stabilnych). Czarnobyl stanowił wyjątkowe tło dla porównań z innymi, bardziej typowymi zanieczyszczeniami.

- Warszawa (Polska) – duże miasto o intensywnym ruchu drogowym i rozwiniętym przemyśle. Kleszcze z tego obszaru były narażone na typowe zanieczyszczenia miejskie, takie jak m.in. metale ciężkie pochodzące ze spalin samochodowych, ścierania opon i klocków hamulcowych, a także emisje przemysłowe.

- Kosewo Górne (Polska) – obszar wiejski, położony z dala od dużych ośrodków przemysłowych i miejskich, posłużył jako grupa kontrolna, reprezentująca stosunkowo czyste środowisko.

Głównym narzędziem do przesłuchiwania naszych małych świadków była analiza SEM-EDS. Pozwala ona na uzyskanie obrazów powierzchni pancerza w ogromnym powiększeniu i jednoczesną identyfikację pierwiastków w konkretnych punktach. Dzięki niej naukowcy mogli precyzyjnie odczytać, co kleszcz zapisał na swoim oskórku podczas wędrówek w otaczającym środowisku.

Autorzy podkreślają potrzebę standaryzacji pracy z próbkami (m.in. mycie, suszenie, dobór narzędzi), aby ograniczyć ryzyko obcych domieszek. – Badania wymagały standaryzacji poboru materiału oraz szczególnej ostrożności w przygotowaniu próbek do analiz SEM EDS. A unikatowy materiał badawczy pozyskano dzięki wieloletniej współpracy z MiZ PAN oraz Czarnobylskim Radiacyjno-Ekologicznym Rezerwatem Biosfery – opowiada dr Vitalii Demeshkant.

Analizy dostarczyły dowodów na to, że kleszcze bezbłędnie odzwierciedlają specyfikę regionu, z którego pochodzą. Np. kleszcze z Polski (Warszawa i Kosewo Górne) miały znacznie wyższe stężenia kadmu niż te ukraińskie z Czarnobyla, co pokrywa się z danymi o polskim przemyśle i spalaniu paliw. Z kolei te z Czarnobyla zapisały więcej wapnia i potasu, ale mniej metali ciężkich, co sugeruje, że brak ingerencji człowieka w przyrodę realnie wpływa na skład chemiczny ekosystemu. Dodatkowo okazało się, że samice są bardziej pojemnymi nośnikami danych – akumulowały znacznie więcej strontu i wapnia niż samce, co wynika z ich specyficznej fizjologii i potrzeb reprodukcyjnych.

Odkrycia naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu mają dalekosiężne implikacje dla monitoringu środowiska kleszczy i ogólnie dla biomonitoringu. Potwierdzają one, że kleszcze łąkowe mogą służyć jako skuteczne i precyzyjne narzędzie do oceny zanieczyszczenia środowiska metalami ciężkimi. To z kolei otwiera drogę do wykorzystania ich w rutynowych programach monitoringu, zwłaszcza na obszarach, w których tradycyjne metody są trudne do zastosowania lub niewystarczające. Dzięki kleszczom możemy bowiem uzyskać unikalne dane na temat długoterminowej ekspozycji na zanieczyszczenia, a także o ich kumulacji w łańcuchu pokarmowym.

Autorzy opisywanej publikacji widzą też w przeprowadzonych badaniach duży potencjał dla szerszej współpracy interdyscyplinarnej. – Już teraz nasze badania łączą entomologię, chemię środowiskową i toksykologię, jednak pełne zrozumienie obserwowanych zjawisk wymaga podejścia interdyscyplinarnego – wyjaśnia dr Vitalii Demeshkant. – W kolejnych projektach widzimy duży potencjał współpracy z lekarzami weterynarii, epidemiologami oraz specjalistami zdrowia publicznego, aby lepiej ocenić, jak zmiany środowiskowe i klimatyczne wpływają jednocześnie na ekosystemy, rozmieszczenie kleszczy i ryzyko zdrowotne dla ludzi oraz zwierząt. 

Znaczenie tych badań dla zdrowia publicznego jest nie do przecenienia, ponieważ kleszcze są wektorami wielu groźnych chorób. Dlatego wiedza o tym, jak zanieczyszczenia środowiska wpływają na ich fizjologię i zdolność do przenoszenia patogenów, jest bardzo ważna. 

Odpowiedzi mogą pomóc w opracowaniu lepszych strategii zapobiegania chorobom odkleszczowym, a same kleszcze – służyć jako wczesny system ostrzegania przed zagrożeniami dla ludzi i zwierząt, wskazując na obszary o podwyższonym ryzyku zanieczyszczenia, które mogą wpływać na zdrowie całej populacji.


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama