Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 4 czerwca 2026 06:21
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Ostatni list przyszedł z Ostaszkowa

W Dniu Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej Jerzy Kamiński wspomina swojego dziadka Antoniego, którego... nigdy nie poznał. Strzałem w tył głowy zabił go enkawudzista
Ostatni list przyszedł z Ostaszkowa
Antoni Kamiński
Podziel się
Oceń

Antoni Kamiński. Ponieważ nigdy go nie poznałem, aby opowiedzieć tę historię, skorzystam ze wspomnień jego córki Danuty Gawędy, wieloletniej dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 4 w Oławie, które przesłała je w 1999 roku do Muzeum Katyńskiego.

Antoni, syn Leonarda i Rozalii (z domu Drzewińskiej), urodził się 11 maja 1899 roku we wsi Kołodziejówka (powiat Skałat, woj. tarnopolskie). Mieszkał w Tarnopolu, gdzie pracował jako starszy przodownik Policji Państwowej. W 1921 roku odbywał służbę wojskową w żandarmerii polowej. Po odbyciu służby wojskowej wrócił w rodzinne strony i w 1925 ożenił się z Marią Gredgierewicz, zamieszkałą w Skalacie. Po dwóch latach małżeństwa urodziła im się córka Danuta (1927), następnie syn Zbigniew (1929) i Adam (1932). Żona nie pracowała, zajmowała się prowadzeniem domu. Zmarła w 1983 roku w Oławie.

- Był wzorowym mężem i ojcem - wspominała Danuta Gawęda. - Troszczył się nie tylko o dom i wykształcenie dzieci, ale chciał również zapewnić im przyszłość. Ze swojej skromnej pensji odkładał oszczędności i rozpoczął budowę domu, ale we wrześniu 1939 - kiedy nawała sowiecka zalała całe Podole - wszystko zostało zniszczone, a dom, w którym mieszkaliśmy - spalony. Był również wzorowym pracownikiem i z tego okresu miał różne odznaczenia. Ponieważ jednak w czasie wojny cała dokumentacja rodzinna zaginęła, nie można dziś podać szczegółów. Ojciec był czynnym członkiem zespołu mandolinistów, który działał przy Policji. I tak toczyło się życie - praca i dom, dom i praca. Po pracy doglądał budowy domu. Wracał wieczorem zmęczony. Ojciec nie dopuszczał do siebie myśli o wojnie, choć ludzie o niej mówili, coś się wyczuwało. Kiedy ówczesny rząd opuszczał Warszawę, pewien znajomy ojca, który przejazdem był w Tarnopolu, wstąpił do biura i powiedział: Antoś, bierz rodzinę i jedź z nami, Sowieci już blisko. Ojciec odpowiedział: Siejesz panikę, to niemożliwe, ja zostaję.

Za kilka dni, 17 września 1939, Sowieci przekroczyli granicę. Wkroczyli do Tarnopola. Antoniego Kamińskiego zastali siedzącego przy biurku. Dopiero, gdy został pojmany, uwierzył w to, co się dzieje. Miał wtedy 40 lat. Przez cały tydzień policjantów z Tarnopola i okolic trzymali na podmokłych łąkach, o chlebie i wodzie. Nie dopuszczali nikogo z rodziny.

- Nie mogliśmy podać ani jedzenia, ani cieplejszych ubrań - wspomina jego córka Danuta. - Kazali im zrzucić czapki, pozrywać orzełki, guziki itp. Po tygodniu, zziębniętych i głodnych ustawili czwórkami i rozpoczął się "pochód śmierci". Opuszczali swoich najbliższych, żegnając wzrokiem swoją ojczystą ziemię. Szli złożyć swe życie na ofiarę, bowiem wiedzieli, co ich czeka. Mijając wioski spotykali ludzi z chlebem, ale żandarmi nikogo nie dopuszczali. Żandarm przy żandarmie, z bagnetami. Prowadzili ich jak złoczyńców. A oni szli ze spuszczonymi głowami, na pewno myśląc o swoich najbliższych. Nasza znajoma służąca opowiadała, że też wyszła z chlebem, by dać go swojemu "panu", ale gdy zbliżała się, została odtrącona i upadła. Ojciec poznał ją i się rozpłakał. Szedł w pierwszej czwórce.

Od granicy policjantów załadowano do wagonów i wywieziono w głąb Rosji. Od tej pory słuch o nich zaginął. Rodzina czekała z utęsknieniem na jakąś wiadomość, aż w 1940 roku dotarł list z Ostaszkowa - pierwszy i ostatni.

I znów wracam do wspomnień córki Antoniego, a mojej ciotki: - Ojciec pisał, że jest zdrowy i czuje się dobrze, ale to nie była prawda. Tak kazali im pisać. List zaginął w czasie naszego transportu na Ziemie Zachodnie. Matka pozostała z trójką małych dzieci, bez dachu nad głową, ponieważ dom w Tarnopolu spalił się w czasie bombardowania. Wobec tego zmuszona była wyjechać wraz z dziećmi do rodziny w Skałacie. Tam mieszkaliśmy w rodzinnym domu dziadków. Kiedy rozpoczęły się transporty na Zachód, musieliśmy również wyjechać i zamieszkaliśmy najpierw w Opolu, a potem w Oławie...

Jerzy Kamiński

(syn Adama, wnuk Antoniego)

 

Stąd nadszedł ostatni list od Antoniego Kamińskiego - to klasztor w Ostaszkowie, gdzie w latach 1939–1940 NKWD założyło obóz dla polskich jeńców wojennych, następnie decyzją Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 roku rozstrzelanych w piwnicach więzienia Obwodowego Zarządu NKWD w Kalininie (obecnie Twer) przy ul. Sowieckiej i pogrzebanych w ośrodku rekreacyjnym NKWD położonym nieopodal miejscowości Miednoje (fot. P. Pawłowicz)

Antoni Kamiński jest upamiętniony na cmentarzu w Miednoje

W tych piwnicach NKWD zabijało Polaków strzałem w tył głowy

 

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Mayhem Treść komentarza: Świetny artykuł. 👍 Data dodania komentarza: 3.06.2026, 20:41 Źródło komentarza: Dla nas zaczęło się od Maksa Autor komentarza: Pracownik szpitala Treść komentarza: Ty sam jesteś przenośnią.😁 Elokwencją , niestety mnie nie zaskoczysz Data dodania komentarza: 3.06.2026, 20:16 Źródło komentarza: Rada nadzorcza ZWiK. Odpowiedź starosty jest krótka Autor komentarza: Maria Treść komentarza: Józefie, co z tego, że masz rację, usłyszałeś krótkie sp….j od tego z dyplomem? MBA. Trzeba się było zastanowić przy wyborze. Nie wiedziałeś ? Data dodania komentarza: 3.06.2026, 20:15 Źródło komentarza: Rada nadzorcza ZWiK. Odpowiedź starosty jest krótka Autor komentarza: Sołtys Treść komentarza: 3 - go Maja skoszone , ale trawa zalega na jezdni tuż przy krawężniku. Nie wszędzie sprzątnęli. Jutro święto , więc na pewno nie sprzątną. Jakby łaskę robili , że robią to co robią. Większego dziadostwa dawno nie widziałem. Data dodania komentarza: 3.06.2026, 20:13 Źródło komentarza: Kiedy skoszą trawy przy drogach? Mieszkańcy pomogą, jeżeli też będą pisać skargi Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Za Fryszmana to się cofamy lata świetlne do tyłu. Co on nie obiecywał od 12 lat rządzi i co ? Obwodnicy jak nie było tak niema, nieskuteczny burmistrz. Woli stawiać kible, oraz nie kosić trawy w ramach ekologi 😅 Data dodania komentarza: 3.06.2026, 19:46 Źródło komentarza: Nieco więcej o trasie rowerowej z Oławy do Jelcza-Laskowic Autor komentarza: Ja Treść komentarza: I co to polepszyło? Kilka instytucji zarządza na tym samym terenie. Mnożenie stanowisk dla swoich a odpowiedzialność rozmyta albo żadna. Żeby cokolwiek zrobić muszą konsultować i uzgadniać między sobą a to trwa i nie zawsze przynosi oczekiwane efekty. Data dodania komentarza: 3.06.2026, 19:39 Źródło komentarza: OŁAWA Jeszcze 12 lat temu było tam boisko
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama