I dalej: - Od miesięcy mieszkańcy słyszą górnolotne hasła o ochronie zieleni, trosce o środowisko i konieczności dbania o każdy fragment natury. Organizowane są akcje sprzątania, publikowane są emocjonalne apele, budowany jest wizerunek osób szczególnie wrażliwych na kwestie ekologiczne. Tym większe zdumienie budzi fakt, że te same osoby najwyraźniej nie widzą problemu w działaniach, które z tą ochroną nie mają nic wspólnego. Kuriozalna sytuacja dotyczy wspólnego dyżuru radnych – inicjatywy, która sama w sobie zasługuje na uznanie. Niestety, sposób jej promocji podważa całą wiarygodność tych działań. Plakat informujący o dyżurze został zawieszony bezpośrednio na drzewie, w dodatku w pobliżu miejsca zamieszkania jednej z radnych. Trudno o bardziej symboliczny obraz hipokryzji. Z jednej strony „bronimy drzew”, z drugiej – traktujemy je jak słup ogłoszeniowy. Z jednej strony „dbamy o środowisko”, z drugiej – sami je niszczymy. Takie działania nie tylko kompromitują osoby publiczne, ale również podważają zaufanie mieszkańców do jakichkolwiek inicjatyw proekologicznych.
Co na to radni?
- Plakaty zostały usunięte - podsumowuje radna Ziółkowska, która została wcześniej pouczona w tej sprawie przez Straż Miejską.
Radny Mierzwiak mówi, że w sprawie komunikacji z mieszkańcami różnych części miasta w marcu 2026 złożył interpelację w sprawie brakujących słupów ogłoszeniowych, które mogłyby pomóc w komunikacji z wieloma osobami, szczególnie starszymi, ale otrzymał odpowiedź, że z czterech wnioskowanych słupów miasto postawi tylko.... jeden. - Zapewne kolejny razem będzie to jedyny słuszny kanał informacji - zapewnia radny.







Napisz komentarz
Komentarze