- Fiata Barchettę kupił mój szwagier Zbyszek w lipcu 2024 - opowiada Elas Pinkman. - Mieszkając w małej wsi pod Mrągowem wypatrzył auto na OLX, wysłał mi zdjęcia i zaraz potem zadzwonił, że musi je kupić, bo to okazja i że w ogóle najlepsze auta to my mamy na Dolnym Śląsku. Po krótkiej rozmowie, wiele się nie zastanawiając, z Olsztyna pociągiem przyjechał do Wrocławia. W piątek ok. 17 godziny odebrałem go na dworcu we Wrocławiu. Jako że mieszkam w Legnicy, to z Wrocławia już nowym autem przyjechaliśmy do mnie, gdzie posiedzieliśmy do późna. W sobotę po śniadaniu miał się zbierać w drogę powrotną, jednak z racji jego dosyć sporego wieku (67 lat) postanowiłem go odwieźć do Olsztyna, żeby sam tej trasy nie robił. Pogoda była piękna, do tego stopnia, że temperatura dochodziła do 35 stopni i jazda bez klimatyzacji 650 km to był koszmar. Normalnie w taką pogodę jedzie się kabrioletem bez dachu, jednak ze względu na zaawansowany wiek Zbyszka jechaliśmy z dachem zamkniętym. Zbyszek słynął z niekonwencjonalnych pomysłów, więc zawitaliśmy w Głogowie do jednego z marketów, aby kupić dwa ręczniki, które założyliśmy sobie na plecy, aby nie przykleić się do skórzanych siedzeń. Dojechaliśmy do Olsztyna w sobotę około 21.00, byliśmy umęczeni, zgrzani, ale zadowoleni z podróży, no i z auta, które dojechało bez żadnych problemów. Po wykąpaniu się w rzece w podolsztyńskiej wsi chwilę posiedzieliśmy rozmawiając i poszliśmy spać.
Szalony to był weekend podobnie, jak szalony był Zbyszek i całe jego życie. Podczas drogi powrotnej rozmawialiśmy o Rajdzie Koguta, bo widział auta podczas edycji z roku 2024, kiedy meta była w Mrągowie niedaleko wsi Kiersztanowo, gdzie mieszkał. Planowaliśmy że weźmiemy w nim udział, kiedy będzie następna edycja. Niestety, Zbyszek w styczniu 2025 roku zmarł nagle - nie udało się zrealizować tego planu. Z sentymentu postanowiłem odkupić auto, bo po tej naszej wspólnej podróży (i mając świadomość, jaką miał z niego frajdę) jakoś nie chciałem, żeby poszło w obce ręce. Na jego cześć zarejestrowałem auto z tablicami Z8YCHU, aby podczas każdej podróży jechać razem. Udział w tegorocznym rajdzie to swego rodzaju wykonanie planu Zbyszka, który miał otwarte do pomocy serce. Zbyszek był pasjonatem starych aut, jednak z racji dosyć sporej odległości nigdy nie był w Oławie, więc teraz chociaż w ten sposób przyjadę z nim do Oławy.
Po planowanej trasie rajdu Oława-Zamość jadę dalej do Kiersztanowa, gdzie Zbyszek mieszkał i do Olsztyna, gdzie został pochowany.
Mimo że historia jest dosyć smutna, to cieszę się, że biorę w udział w rajdzie i chyba nie będzie to ostatni raz... Numer startowy 1957 to rok, w którym Zbyszek się urodził.
Elas Pinkman & Z8YCHU

Zdjęcie moje i Zbyszka na tle dworca wrocławskiego - zrobione w ten piątek, kiedy go odebrałem i kiedy kupił auto

Napisz komentarz
Komentarze