Opowiada Rafał Aleksandrowicz - Tata Zuzi, która przyszła na świat na mecie ubiegłorocznego Rajdu Koguta:
- Ubiegłoroczny Rajd Koguta dla naszej rodziny miał być przede wszystkim przygodą, wspólnym czasem i spełnieniem marzenia o podróży pełnej emocji. Nikt jednak nie przypuszczał, że zapisze się w naszej pamięci już na zawsze – i to dosłownie.
W rajdzie udział wzięliśmy we trójkę: Justyna, Rafał oraz nasz syn Janek. Już sam fakt, że Justyna była wtedy w ósmym miesiącu ciąży, budził ogromne zainteresowanie i podziw uczestników. Mimo zaawansowanej ciąży nie brakowało jej energii, uśmiechu i prawdziwego rajdowego ducha.

W sobotę około godziny 14:00 dotarliśmy do mety w Piwnicznej-Zdroju. Na mecie organizatorzy z uśmiechem pytali Justynę, kiedy planowany jest termin rozwiązania. Zażartowaliśmy wtedy, że "może nawet dzisiaj", choć do porodu pozostawał jeszcze ponad miesiąc. Wszyscy potraktowali to jako zwykły rajdowy żart.
Kilka godzin później okazało się, że życie napisało własny scenariusz.
Tego samego dnia, około godziny 22:00, podczas pobytu w Szczawnicy Zdroju Justyna zaczęła rodzić. Byliśmy wtedy ponad 500 kilometrów od domu. Sytuacja była bardzo stresująca – najbliższy szpital znajdował się około 50 kilometrów dalej. Emocje, pośpiech, karetka, szpital i ogromna adrenalina towarzyszyły nam przez całą drogę.
Ostatecznie trafiliśmy do szpitala w Nowym Targu, gdzie następnego dnia na świat przyszła zdrowa dziewczynka – Zuzia. Rajd Koguta przedłużył się nam o 10 dni.
Od tamtej chwili w naszej rodzinie i wśród znajomych funkcjonuje już tylko jedno określenie: "Dziecko Rajdu Koguta". Bo trudno wyobrazić sobie bardziej niezwykły finał rajdowej przygody.
Ta historia pokazuje, że Rajd Koguta to coś więcej niż motoryzacyjne wydarzenie. To emocje, ludzie, przygody i wspomnienia, które zostają na całe życie. A w naszym przypadku – także początek nowego życia.

I Już w komplecie

Zuzia - Dziecko Rajdu Koguta

Napisz komentarz
Komentarze