Wracamy do zarządzania zasobami miasta Oława, o czym na ostatniej przed wakacyjną przerwą sesji RM informował wiceburmistrz Andrzej Mikoda.
Sporo pytań do sprawozdania mieli radni, w tym o konkretne plany i harmonogram tych poważnych remontów, jakich wymaga ponad 20 budynków. Odpowiadając, wiceburmistrz Mikoda wyjaśnił, że jest przygotowany wstępny plan remontów, natomiast co roku z tej listy "wyciągane" są te, które muszą być pilnie przeprowadzone, i te zadania proponowane są do projektu budżetu miasta na dany rok. Nie ma żadnego sprecyzowanego planu remontów na zasadzie: co, gdzie, kiedy dokładnie będzie robione. Są w tym planie priorytety, które wynikają ze stanu technicznego budynków.
- Oczywiście chciałoby się wszystko i na raz, ale jeżeli podsumowałbym zapotrzebowanie na wykonanie wszystkich prac, to przekracza to kwotę co najmniej 2 mln zł - powiedział i dodał, że obecnie nie ma zaplanowanych takich środków na remonty.
Miasto nie ma też możliwości sfinansowania i wykonania wszystkich koniecznych prac z własnego budżetu w krótkim czasie. Jednocześnie nie ma programów, z których można by pozyskać środki zewnętrzne na ten cel. Owszem, są programy termomodernizacji, ale nie można z nich skorzystać w przypadku tak starych budynków komunalnych, jakie ma Oława. Jeżeli jednak pojawią się możliwości pozyskania pieniędzy ze środków zewnętrznych na tego typu budynki, miasto na pewno zechce skorzystać z takiego dofinansowania - zapewnia wiceburmistrz, mówiąc, że obecnie sam zakres prac bieżących jest dużym obciążeniem budżetu miasta, dlatego też wybierane i wykonywane są prace najpilniejsze. Przygotowywane są też dokumentacje techniczne, aby przygotować się do procesu inwestycyjnego.
Wilcza 6 itp.
Radni pytali też o konkretne budynki, w tym ten od lat planowany do remontu przy ulicy Wilczej 6, w którym mimo zapowiedzi do dziś remont się nie odbył.
Radny Józef Urbańczyk przypomniał, że minęło już 12 lat od czasu, gdy został radnym i po raz pierwszy, razem z tematyczną komisją, był wtedy na wizji lokalnej w budynku przy Wilczej 6 i już wtedy mówiono o pilnej potrzebie jego remontu.
- Proszę mi powiedzieć konkretnie, dzisiaj tu przy świadkach, kiedy wreszcie ta kamienica przy Wilczej 6 będzie zrobiona? - pytał. - Bo skończy się moja kolejna, ostatnia kadencja, więcej nie zamierzam startować, i będą mnie pokazywać palcami: "O, to ten, co nam obiecywał". Proszę więc o konkretną odpowiedź, bym mógł poinformować mieszkańców, kiedy będzie ten remont i żeby nie mieli do mnie pretensji.

Kamienica przy ul. Wilczej 6 już ponad 10 lat czeka na remont, a... konkretnej daty wciąż nie ma
Takiej odpowiedzi jednak nie otrzymał.
- Nie jestem w stanie dzisiaj podać panu konkretnej daty, bo jej nie znam - ripostował wiceburmistrz Mikoda.
Tłumaczył, że był już gotowy projekt modernizacji tego budynku i miasto miało przystępować do wykonania remontu, ale gazownia nie wykonała sieci gazowej i wiadomo, że gazu tam nie będzie, więc trzeba zmienić projekt. Podzielić zadania i dopiero wtedy można będzie przystąpić do wyłonienia wykonawcy i ewentualnego remontu budynku.
Apel Józefa Urbańczyka poparł radny Piotr Łuciw, a także... burmistrz Tomasz Frischmann, który włączył się do dyskusji.
- Ja też przyłączam się do apelu radnych Urbańczyka i Łuciwa odnośnie Wilczej 6, tylko... proszę pamiętać, że tam zaczęliśmy z wysokiego C, żeby zrobić całkowitą przebudowę, żeby zrobić zmianę źródła ciepła, miało być ogrzewanie gazowe i to wszystko państwo wiecie, ale co się okazało? Wojna na Ukrainie, zakaz inwestycji przez Polską Spółkę Gazową, brak gazu. Przecież nie będę wchodził w remont, gdy to wiem. Trzeba to przeprojektować i zaczęliśmy to robić, by zapewnić inne źródło ciepła. Wyszło nam, że najlepszy byłby tam mazut. Teraz jednak jest on bardzo drogi, więc koszty takiego ogrzewania byłyby bardzo duże. Podjęliśmy zatem kolejną decyzję, zostawiamy tak jak jest i wyremontujemy tylko elewację i dach. Najpierw trzeba jednak zmienić projekt.
Zwrócił też uwagę na to, o czym wspomniał wiceburmistrz, czyli że na takie prace obecnie nie ma dofinansowania. Będzie w nowej perspektywie unijnej, ale ta - jak powiedział - to dopiero kiełkuje.
Radny Krzysztof Rydzoń dopytywał natomiast o remont kamienicy przy ulicy Dzierżonia 2, gdzie z elewacji sypie się tynk i zagraża mieszkańcom. Przypomniał, że pierwsze pismo w tej sprawie wysyłał do miasta ponad 10 lat temu.
- Wtedy nie było planu żadnego remontu, teraz mówi pan, że są priorytety. Czy ten budynek jest w tych priorytetach?
Odpowiadając, wiceburmistrz wyjaśnił, że za każdym razem, gdy radny zgłaszał jakieś zagrożenia, wysyłano na miejsce służby, które te zagrożenia na bieżąco usuwały.
- Jeżeli chodzi o status remontowy całego tego budynku, to nie ma on jakiegoś wyjątkowego statusu i nie wyróżnia się z listy pozostałych oczekujących na remonty - powiedział.
Padały też pytania o inne budynki, a odpowiedzi były podobne - bez konkretnych dat, co i kiedy będzie robione. Radna Magdalena Ziółkowska złożyła więc wniosek, by przedstawić radnym listę budynków do remontów, z której będzie jasno wynikało, co kolejno będzie remontowane i w którym budynku, wraz z informacją, jakimi kryteriami kierowano się, ustalając kolejność. Lista miała obejmować remonty planowane na pięć lat.
Odpowiadając, burmistrz Tomasz Frischmann uznał, że taki wniosek jest nieprecyzyjny. To, co miasto chce wyremontować, wynika bowiem z przedstawionego już przez wiceburmistrza sprawozdania, a typowanie obiektów do remontu odbywa się na podstawie przeglądów wynikających z prawa budowlanego, co też już wcześniej zostało powiedziane - jak zauważył - oraz możliwości finansowych i projektowych.
- Jeżeli oczekuje pani czegoś więcej, proszę to dokładnie sprecyzować - odniósł się do radnej. - Proszę określić, co jest priorytetem według pani, a dopiero później przedstawić wniosek.
Frischmann: – Teraz będziemy robić tylko skorupy...
Podsumowując sprawozdanie wiceburmistrza, radny Bartosz Gawlas z Wszystko dla Oławy zwrócił uwagę, że w planach na przyszłość wskazano jedynie budowę nowych TBS-ów. Jednocześnie miasto ma ponad 20 budynków, które wymagają poważnych remontów i żadnej strategii zmian.
- Wiceburmistrz mówi, że wykonanie tych remontów to koszt około 2 mln zł. Jednocześnie na tej samej sesji mówi się o 5 mln zł na budowę boiska na terenie zalewowym. Czy nie czują państwo chociaż odrobiny absurdu tej sytuacji, czy poczucia zażenowania? - pytał radny Gawlas. - Czy państwo uważają, że to jest w porządku?
- Jeżeli chodzi o to, na co są przeznaczane pieniądze, to państwo (od red. - radni) też bierzecie w tym udział - ripostował wiceburmistrz. - Ja myślę, że to są zupełnie inne zadania i nie będę kwestionował zasadności wykonania innych prac. Każde zadanie, które robimy w tym mieście, jest potrzebne naszym mieszkańcom. Są potrzeby mieszkaniowe i rozwiązujemy je na różne sposoby. Uważam, że polityka miasta, która idzie w kierunku pozyskiwania nowych lokali, jest lepsza niż opieranie się tylko na starym zasobie, który nawet po remontach i tak będzie stary i wiecznie będziemy go tylko remontować. To nie znaczy, że nie powinniśmy tego zasobu utrzymywać we właściwym stanie technicznym. Staramy się to robić i tam, gdzie to konieczne, dokonujemy remontów. Będzie to rozłożone w czasie, długim czasie, bo nie są to proste remonty.

- Dziś budynek przy ul. Kutrowskiego wygląda pięknie, ale jej remont - skutecznie "wyleczył mnie i moich pracowników z takich prac" - mówi burmistrz
Tu przypomniał remont budynku przy ul. Kutrowskiego 4 i 4c oraz związane z tym problemy i negatywne wypowiedzi pod adresem burmistrza i sposobu remontowania. Do dyskusji ponownie włączył się też burmistrz Tomasz Frischmann, mówiąc, że trudno porównywać budowę boiska do remontów mieszkań. Po pierwsze dlatego, że boisko ma charakter ogólnodostępny, jest finansowane z dofinansowania i podatków. Tymczasem, gdy spojrzy się na gospodarkę mieszkaniową, to "widać, że tam się nic nie spina, tam nawet utrzymanie i eksploatacja się nie spina, a cóż dopiero remonty" - stwierdził.
W nawiązaniu do remontu budynku przy Kutrowskiego dodał, że skutecznie go to wyleczyło z kompleksowego remontowania budynków komunalnych.
- Kilka razy tłumaczyłem się z tego w prokuraturze oraz różnego rodzaju instytucjach i nie chcę więcej tego robić, bo uważam, że nakład pracy w porównaniu z tym, co się wylało na mnie i na moich pracowników, jednoznacznie wskazuje, żeby takich remontów nie robić. Będziemy robić same skorupy, czyli elewacje i dach. Resztę pozostawimy mieszkańcom.
Zwrócił też uwagę na aspekt finansowy. W budynkach komunalnych i socjalnych nie ma czegoś takiego jak fundusz remontowy. Co więcej, mieszkańcy lokali komunalnych w budynkach komunalnych nie płacą podatków. Są to więc bardzo niskie koszty utrzymania i pieniędzy nie ma skąd przerzucić na remonty.
- Zaryzykuję stwierdzenie, że 20% budżetu miasta to dofinansowanie do mieszkań komunalnych i socjalnych - powiedział. - Więc nie oczekujmy, że będziemy remontować w tempie spółdzielczym czy wspólnotowym. Co więcej, spółdzielnie czy wspólnoty często biorą na takie remonty kredyty, ale... jak ja bym zaproponował kredyt na remont, to już wiem, jaka będzie dyskusja na tej sali. Tak że ja i moi pracownicy zostaliśmy skutecznie wyleczeni z takich prac, które, abstrahując, pięknie nam wyszły na Lipowej 20 i Kutrowskiego 6 oraz 4, ale tak to nam dało wszystkim w kość, że teraz będziemy robić tylko skorupy. Zaczęliśmy od budynku przy ul. Browarnianej 16. Najpierw zrobimy tam dachówkę, później elewację i tak będziemy to robić, bo później, gdy wejdziemy w trudny dla mieszkańców remont, i ja to rozumiem, na tej sali nie będzie obrońców. Wtedy jest tylko podjudzanie i informowanie odpowiednich służb, przez co nie zajmujemy się pracą, tylko tłumaczeniem różnym instytucjom. Tak na marginesie, dobrze się to zakończyło, ale przez to prace zajęły nam prawie cztery lata.
Przypomniał, że jest zwolennikiem budowy nowych mieszkań w różnych systemach, jak "Mieszkania Plus", co też często jest krytykowane na sali rajców - podkreślił - a jego zdaniem świetnie funkcjonuje czy jeszcze większa ilość TBS-ów. Poza tym miasto przymierza się też do budowy budynku komunalnego, ale od razu zastrzegł, że będzie dążył do wprowadzenia zapisów zakazujących kiedykolwiek sprzedaży tych mieszkań. Te mieszkania mają mieć charakter najmu. Długoterminowego, taniego i bezpiecznego, ale jednak najmu.
Radny: - Czy odpowiedź "nie chcemy i nie sprzedamy" zamyka temat?
Radny Albert Zieliński pytał o zasady wykupu mieszkań komunalnych.
- Czy jako najemca takiego mieszkania, zwrócę się do miasta o jego wykup, to otrzymam decyzję, od której mogę się odwołać, czy odpowiedź "nie chcemy i nie sprzedamy" zamyka temat? - pytał. - Kiedy mieszkanie sprzedajecie, a kiedy nie sprzedajecie, jakie są kryteria?
Tu wiceburmistrz wyjaśnił, że sprzedaż odbywa się na podstawie uchwały Rady Miejskiej, gdzie podane są zasady sprzedaży mieszkań. Nie ma tam szczegółowych kryteriów, jest natomiast zapis, że "o tym, czy mieszkanie może być sprzedane czy też nie, decyduje burmistrz, ponieważ on zarządza mieniem komunalnym i za nie odpowiada. Z tego tytułu decyduje, w jakiej formie i kiedy są sprzedawane mieszkania".
Wyjaśnił, że są też ogólne zasady, które mówią, że nie można wykupić mieszkania, które ma jakieś inne przeszkody, np. techniczne, czyli budynek jest w złym stanie technicznym, albo gdy nie jest uregulowane prawo własności terenu, na którym znajduje się obiekt. Z wnioskiem o wykup mieszkania może się zwrócić każdy najemca, który nie ma zadłużenia. Takiej osobie przysługuje też bonifikata.
Generalnie sprzedaże mieszkań są prowadzone wszędzie tam, gdzie już są wspólnoty mieszkaniowe. Dodał, że średnio miasto sprzedaje 25 mieszkań rocznie. Niepisaną zasadą jest natomiast to, że miasto nie sprzedaje mieszkań komunalnych w budynkach, które przeszły kapitalny remont, bo jest to nieuzasadnione ekonomicznie, bo gmina ponosi ogromne nakłady na remont takiego budynku i przed tym mieszkańcy nie składają wniosku o wykup mieszkań, natomiast gdy tylko budynek zostanie wyremontowany, od razu pojawiają się wnioski o wykup. Drugim elementem obok ekonomicznego, mówiącym o tym, by nie sprzedać mieszkań w takich budynkach, jest okres gwarancyjny na wykonane prace.

Napisz komentarz
Komentarze