Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 14 marca 2026 03:15
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Miło nam, że nas odwiedzają

POWIAT. Nie tylko auta. Z Tomaszem Jurczakiem, inicjatorem i organizatorem oławskiego zlotu pojazdów zabytkowych, rozmawia Jerzy Kamiński
Podziel się
Oceń

- Ludzie zadowoleni, samochody dopisały, pogoda ostatecznie nie była taka najgorsza. Znów się udało? 

- Też słyszałem, że się podobało. To chyba dobrze. Mieliśmy ponad 1400 pojazdów! W połowie to były auta zagraniczne, a reszta to głównie z czasów PRL. 

- Nie za dużo była tych młodych samochodów, w wieku dwudziestu paru lat? Może lepiej zadbać o jakość, a nie o ilość pojazdów, bo za rok się nie pomieścicie. 

-  Z regulaminu wynika, że auto ma być pojazdem zabytkowym, czyli musi mieć co najmniej 25 lat. Tu trudno rozgraniczać. Nigdy nie zabronimy ludziom przyjeżdżać z "maluszkami", bo nam - bardziej niż na samochodach - zależy na ludziach, którzy niosą ze sobą jakieś historie, którzy się pasjonują autami. A czy ktoś ma "malucha", bo tylko na niego go stać, czy coś innego, to nie ma znaczenia. Dlatego niczego w regulaminie nie będziemy zmieniać. Jeśli uczestników zlotu będzie znacznie więcej, na pewno jakoś damy radę. Nie obawiamy się tego. Wszystko zmieścimy na Miasteczku. Jakimś wyjściem byłoby dogadanie się z Termami Jakuba, aby wykorzystać ich parking, gdzie też mogłoby stanąć wiele pojazdów. Mógłby to być stadion oławski, praktycznie jest już po sezonie.

 - Wpuściliby was?

 - Dlaczego nie? Auta wjadą i wyjadą. Murawę zawsze można czymś przykryć. Ale na razie zostajemy na  Miasteczku. Tu jest dobry klimat i jeszcze się mieścimy. 

- A w ogóle planujecie jakieś zmiany? 

- Może za rok będzie to dwudniowa impreza, aby ludzie przyjeżdżali do Oławy na dłużej, ale jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. Być może formuła zlotu będzie jeszcze bardziej otwarta. W tym roku mieliśmy już jeden ciągnik-jeep. Za rok zapowiedziało się więcej. 

- Było też parę pojazdów off-roadowych. 

- Tak. Przyjechało paru chłopaków. Akurat było miejsce, więc ich wpuściliśmy na taki nierówny teren z tyłu górki. Powoli włączają się do zlotu motocykle, jest ich coraz więcej. Nawet jakiś autobus przyjechał.

- Co jest najważniejsze przy organizacji tak dużego zlotu? 

- Logistyka i bezpieczeństwo. Żeby nic się nie stało odwiedzającym. Staraliśmy się pilnować, aby było bezpiecznie. 

- I było? 

- Uważam, że tak. Wiem, że Oława była zablokowana. Pewnie niektórzy mieszkańcy trochę się denerwowali, bo to jednak 1400 dodatkowych aut w mieście. Korki musiały być. Mam nadzieję, że wobec wszystkich plusów imprezy zostanie nam to wybaczone. 

- A co dalej z paradą pojazdów? Nie udało się stworzyć kolumny pojazdów, bo wszystko odbywało się na drodze krajowej, więc auta zabytkowe mieszały się z normalnymi uczestnikami ruchu. 

- Tak. Oława jest za krótka na coś takiego. Gdyby nagle wszystkie pojazdy, uczestniczące w zlocie, wyjechały na drogę, to kolumna miałaby z 10 km! Tak się nie da. Zresztą przy Miasteczku jest droga krajowa, której nie można ot tak sobie zamknąć. Może na przyszłość trzeba by pomyśleć o czymś w rodzaju rajdu na drodze z Oławy do Jelcza-Laskowic? 

- Podobno na złocie doświadczyłeś łez? 

- Tak, ale to nie były moje łzy, tylko pań. I były to łzy szczęścia czy wzruszenia. Podeszła do mnie Monika Siwicka, mieszkanka Jelcza-Laskowic, i opowiadała, jak urodziła się w drodze do szpitala. Właśnie w takiej syrence, jaką zobaczyła na zlocie. Mama jechała do porodu i nie zdążyła. Gdy to opowiadała, miała łzy w oczach. I wciąż podchodziła do tej syrenki, wsiadała do niej kilka razy. Inna pani przyszła do mnie z historią, że jej rodzice mieli kiedyś warszawę. O, taką! - i pokazała jeden z eksponatów. Przy okazji zlotu odżyły wspomnienia. Pani przypomniała sobie, że za młodu często jeździła taką warszawą, a potem jechała nią do ślubu. Nie mogła odejść od auta. Dotykała, wąchała, po prostu przez chwilę była tam, daleko i dawno temu. I to się liczy. Bo tak naprawdę nam nie chodzi wyłącznie o technikę, o silniki, o starą blachę czy jakieś śrubki. Chodzi głównie o ludzi i ich losy, powiązane z samochodami. Jest nam naprawdę bardzo miło, że ludzie nas odwiedzają, że ktoś do nas fatyguje się z daleka, jak ten człowiek z Hrubieszowa, który aż 16 godzin jechał, aby pokazać swojego tarpana! To się musi podobać.


Napisz komentarz

Komentarze

Damian 07.07.2015 17:17
Super zlot. Za rok będę obowiązkowo!

edi 03.07.2015 23:43
Za rok też przyjadę!

kaska 03.07.2015 21:55
Było super

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama