Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 14 marca 2026 03:44
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Wtedy byłem nieugięty

Dawni działacze „Solidarności”, robotnicy. Kiedyś w konspiracji. Młodzi z rękami pobrudzonymi farbą drukarską z nielegalnych powielaczy, z ukrytymi ulotkami. Dziś pytają, czy było warto? Warto, bo upadł znienawidzony system, a poza tym… szkoda gadać
Podziel się
Oceń

Dla Janka Winnika
Gdy wprowadzono stan wojenny, związek zawodowy działał w konspiracji. Jan Winnik, czołowy działacz jelczańskiej „Solidarności”, musiał się wtedy ukrywać. Jan Cikacz i koledzy zbierali dla niego pieniądze, żeby miał z czego żyć oraz na działalność podziemną. Za te pieniądze kupowali maszyny do pisania, ruski aparat fotograficzny do robienia zdjęć ubekom i wszystko, co było potrzebne w konspiracji. - Ojciec Winnika ukrywał go w domu w Czernicy - opowiada Cikacz. - Przez Antoniego Kreta z Ratowic podawaliśmy mu pieniądze. Dostawał pensję, którą dla niego zbieraliśmy. Później czasy się zmieniły, komuna trochę odpuściła. Pracowałem w związkach zawodowych i w radzie pracowniczej, bo ludzie mieli do mnie zaufanie. Byłem młody, energiczny, nieugięty, a dziś… prawie staruszek.
Puste hasła
Młody Jan Cikacz pracował jako ślusarz w narzędziowni. Lubił swoją pracę. Nie rozumiał rzeczywistości. Socjalistyczne hasła o równości i szacunku dla robotników może były słuszne, ale nie szła z nimi w parze praktyka. To było widoczne gołym okiem.
Rozmawiał z dyrektorami i pytał, jak to jest, że partia chwali się, jak jest dobrze, a na półkach w sklepach - ocet i musztarda. Kiedyś dyrektor Dalgiewicz spytał go przy wódce: - A co ja mam zrobić, wyskoczyć przez okno?
Niektórzy coś jednak robili. Praca Jana Cikacza i jego kolegów polegała na drukowaniu bibuły, rozprowadzaniu jej wśród pracowników. Trzeba było wiedzieć, komu dać, bo tajnych współpracowników UB w fabryce nie brakowało, ubecja miała tam swoje biuro. Cikacz pokazuje ręcznie zapisaną kartkę z tabelką i nazwiskami oraz mnóstwem liczb. Do niego należało prowadzenie rozliczeń, kto ile pieniędzy wpłacił. Miał takich kartek kilkanaście. Chował je pod okleiną mebli, w wydłubanych szparach. - W tamtych czasach to było niebezpieczne - wspomina. - Robiliśmy taką niezależną “gazetkę” jelczańską, najczęściej była to zadrukowana dwustronnie kartka. Bałem się trzymać to w domu, dałem na przechowanie i zginęło.

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama