Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 05:01
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Ten chłopiec umiera. Na Ukrainie powiedzieli im, że dziecko lepiej oddać do sierocińca. Przyjechali po ratunek do Polski, spotkali się z falą hejtu...

Na leczenie potrzeba aż 7 mln złotych. - Ten mały chłopiec pochodzi z Ukrainy, gdzie dzieci umierają, bo się ich nie leczy - mówi Ewelina Szpytma, wolontariuszka, która pomaga w zbiórce datków na leczenie Kirilla. - Lekarze wprost mówią, że lepiej oddać do sierocińca, tak jak polecili rodzicom Kirilla. Cała rodzina szukając ratunku dla ocalenia życia chłopca przeprowadziła się do Warszawy, gdzie mogą przyjmować wspomagająco Spinrazę. W Polsce są sami, bez rodziny, znajomych w obcym kraju bez dobrej znajomości języka, z chorym dzieckiem. Nikt nie chce im pomóc w walce o życie ich syna, ciągle spotykają się z falą hejtu, krytyki i dyskryminacją. Mam świadomość, że takich zbiórek i próśb jest bardzo dużo, jednak ta jest niezwykła.
  • Źródło: /www.siepomaga.pl/kirill
Podziel się
Oceń

Oni boją się o życie swojego dziecka. Na drodze pojawiliśmy się my - wolontariusze, którzy pochodzimy z różnych miejsc w Polsce i przypadkowo natrafiliśmy na zbiórkę. Jesteśmy obcy dla Kirilla i jego rodziny, jednak pokochaliśmy Go i zdecydowaliśmy się pomóc. Ciągle piszemy do różnych osób, miejsc, jednak odzew jest znikomy. Ludzie się dziwią czemu pomagamy, obcym ludziom i to z Ukrainy?! Już nie wiemy, co mamy zrobić, żeby ktoś nas zauważył! Co chwile spotykamy się z trudnościami w tej zbiórce...
Kirill jest dzieckiem leżącym, prawie się nie rusza, nie siada, nie je sam tylko przez sondę, nie porusza nóżkami, ani głową. Wodzi tylko wzrokiem, a złapanie do rączki smoczka sprawia mu trudność... Kirill bardzo potrzebuje pomocy!

- Warszawie jesteśmy sami. Nasz własny kraj skazał Kirilla na śmierć - piszą rodzice chłopca. - Z dnia na dzień zostawiliśmy życie, jakie znaliśmy - rodzinę, znajomych, pracę, by ratować synka. Przemierzylibyśmy cały świat wzdłuż i wszerz, jeśli to miałoby go ocalić! Każdego dnia walczymy i prosimy... Nieustannie prosimy, byś był z nami w tej walce. Jesteś naszą nadzieją. Jesteś naszą rodziną. Trzymasz w rękach życie naszego dziecka. Trzymasz w rękach nasze serce.

Co jeśli nie zdążymy? Kirill waży już ponad 10 kg. Zbliżamy się do granicy wagi, po której przekroczeniu nie będzie już można podać leku!!! Czasu jest coraz mniej.
Kirill najczęściej ogląda świat z pozycji leżącej - lewy bok, prawy bok.
Aby to zmienić, synek miał robione odlewy gipsowe do gorsetu. Cała procedura była dla naszej rodziny niezwykle stresująca - znowu płacz, niezrozumienie i ten strach w jego oczach. Jakbym widziała pytanie "Mamo, dlaczego mi to robicie?"

SMA atakuje mięśnie, ale Kirill wszystko pojmuje... Jego oczy mówiły więcej niż tysiąc słów... Strach, niemoc, rozpacz.. Chwycił mnie za rękę.. A we mnie wszystko krzyczało z bólu. 

Co jeśli stanie się najgorsze, co jeśli nie zdążymy? Czy już teraz musimy pogodzić się z tym, że nasze ukochane dziecko może zabrać choroba? Nie możemy na to pozwolić, nie zgadzamy się na brutalność życia, które niszczy naszego Kirilla!

Nie chcieliśmy wierzyć w to, że z naszym synkiem dzieje się coś złego. Nie mogliśmy dopuścić do siebie myśli, że jego życiu coś zagraża. Kirill urodził się zdrowym chłopcem. Patrzyliśmy na niego, zachwycając się każdą maleńką częścią jego słodkiego ciałka. Kiedy pojawił się w naszym życiu, byliśmy tacy szczęśliwi, zwykła codzienność nabrała sensu, codzienność, która za chwilę miała zostać postawiona na głowie...

Zaczęło się bardzo niewinnie. Kiedy Kirill miał półtora miesiąca, zauważyliśmy, że nie porusza nóżkami. `Niemal natychmiast zwróciliśmy się do lekarzy, którzy zalecili masaże oraz przypisali leki. Jednocześnie systematycznie przechodziliśmy badania krwi i moczu na obecność bakterii i wirusów, ale wszystkie wyniki były w normie. Poprawa była jedynie minimalna, dlatego zasugerowano nam, że warto robić badania genetyczne. Jeszcze wtedy nie czuliśmy, że już za chwilę dowiemy się, że nasz synek jest śmiertelnie chory, jeszcze wtedy żyliśmy nadzieją, że wrócimy do domu z informacją, że mamy zdrowe dziecko, a nasze życie niczym nie będzie odstawać od tego, które prowadzą inne rodziny. Jak bardzo byliśmy w błędzie...

Diagnoza była niczym wyrok, a my i nasz synek już za chwilę mieliśmy stać się więźniami choroby, choroby, która nie czeka, a zabija... SMA, rdzeniowy zanik mięśni typu 1. Sama diagnoza nie była dla nas tak przerażająca, jak późniejsze słowa lekarzy. Na Ukrainie nie ma ratunku dla naszego dziecka, mogliśmy jedynie patrzeć, jak każdego dnia, kawałek po kawałku, mięsień po mięśniu SMA go niszczy. Zabiera możliwość panowania nad własnym ciałem, możliwość jedzenia, a nawet oddychania. Czy to oznaczało, że będziemy patrzeć, jak nasze dziecko umiera w męczarniach, bo nie będzie w stanie złapać oddechu? Mieliśmy coraz gorsze wyobrażenia, w oczach coraz więcej łez, łez bezradności, które oznaczały niemoc działania, działania, które mogło uratować nasze dziecko. 

 

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Pracownik szpitalaTreść komentarza: Patrzę na ciebie i widzę, że proces myślowy wciąż trwa, ale połączenie najwyraźniej zostało przerwane. Masz w sobie tyle charyzmy, co pusta lodówka, a twoja elokwencja jest wręcz ogłuszająca. Nie wysilaj się już – szkoda czasu na tę 'fascynującą' wymianę zdań, skoro i tak nie masz nic do powiedzenia. Daj znać, jak ci się mózg połączy z internetem, bo na razie tylko marnujesz mi tlenData dodania komentarza: 27.04.2026, 20:05Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: KJoutTreść komentarza: Fachowiec nie sprostał, juniorzy za silni.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:47Źródło komentarza: Finał był bardzo bliskoAutor komentarza: RademenesTreść komentarza: Ktoś się nieźle obłowił na tej „charytatywnej" zbiórce. Naiwniacy..Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:25Źródło komentarza: Maja: - Tak się cieszę, że dałam innym siłę do walki z rakiemAutor komentarza: ^Treść komentarza: Wystarczy, że ktoś mądrze napisze regulamin korzystania z tego terenu, i żadna Konstytucja tu nie pomoże.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:17Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: TYLETreść komentarza: Już po strajku nierobie?Data dodania komentarza: 27.04.2026, 18:27Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: OliwkaTreść komentarza: Nawet na myśl mi nie przyszło , że ktoś może zrobić z tego burzę. Absolutny zakaz wprowadzania piesków na teren boiska szkolnego i terenów przynależnych szkole. Pieski sikają, zebranie kupki nie zawsze daje się wyczyścić. No i dzieci niech tam się bawią, piłka się toczy, kocyk można rozłożyć, dzieci mogą siedzieć na trawie. Uważam , że rodzice uczniów winni odpowiedzieć jasnym stanowiskiem, boisko to nie wybieg. Zarówno rada sołecka podjęła dobrą decyzję jak i dyrektor szkoły. Słowo zakaz jest zrozumiałe dla mnie, bo apele to już niejeden był. Żeby aż z prawnikiem konsultować to już nawet nie jest śmieszne, dla mnie przerażające. Mam pieska, kocham go i w życiu nie poszłabym z nim na boisko, plac zabaw itp. A tak na marginesie nie ma w Domaniowie innych miejsc na spacer z pieskiem. Rodzice brońcie bezpiecznych miejsc na zabawy Waszych dzieci.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:38Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama