Adam Kaczmarczyk z Oławy wędkuje od około 20 lat. Nie dlatego, że uwielbia jeść ryby. Jego pasją jest samo wędkowanie.
- Tata zaraził mnie tym hobby i ja to po prostu kocham - mówi z uśmiechem. - Tylko w ten sposób naprawdę się relaksuję i odpoczywam. Tam jest przyroda, dzicz, spokój, czyli, coś czego brakuje w dzisiejszym zwariowanym świecie. Wędkowanie to też świetna lekcja cierpliwości i spokoju, o co także coraz trudniej w obecnej rzeczywistości.
Pan Adam zwykle wędkuje w Odrze, bo - jak mówi - tylko tu można złowić rybę życia, gdyż rzeka to wielka zagadka i nie wiadomo, na jaką rybę się trafi. Stawy są raczej przewidywalne.
I ta teoria potwierdziła się w miniona sobotę.
- Pojechałem nad Odrę, bo chciałem połowić leszcze - opowiada. - One mają teraz tarło, więc myślałem, że będą żerowały. Wtedy zwykle agresywnie biorą, więc bywa, że wędkarze biją swoje rekordy życiowe na ilość i kilogramy. Sam w tamtym roku przez cztery godziny złowiłem 17 kilogramów leszczy. Oczywiście wszystkie wypuściłem, ale najpierw je poważyłem i pomierzyłem. I tym razem też pojechałem z nastawieniem na leszcze. Warunki były trudne, bo mocno wiał wiatr i było bardzo zimno, ale wędkarstwo to moje uzależnienie. Jedni nałogowo palą papierosy, a ja wędkuję, więc brzydka pogoda czy zimno nie są żadną przeszkodą. Początkowo złapałem parę drobnych rybek, ale w końcu wyczekałem swoją rybę. Czułem, że to coś dużego. Początkowo myślałem, że leszcz. Dopiero przy brzegu zobaczyłem, że mieni się innymi kolorem. Pewności, że to jednak nie leszcz, nabrałem dopiero, gdy włożyłem rybę w podbieraku. Tak, byłem bardzo zaskoczony, ale i bardzo zadowolony. Taka ryba zdarza się rzadko, coraz rzadziej. To był jaź - 50 cm długości i 2 kg wagi. Piękny okaz i spora niespodzianka, bo trudno go złowić. Dlaczego? To bardzo ostrożna ryba, jest ich mało w naszym rejonie i zwykle żeruje wieczorem albo wczesnym rankiem, a to była godzina 11.00.
Co poczuł, gdy okazało się, że złowił rybę życia?
- Niesamowitą radość i satysfakcję - mówi szeroko się uśmiechając. - Wiem, że wielu trudno to zrozumieć, ale dla wędkarza z pasją, taki połów czy wygrana w zawodach to taka adrenalina, jakby... To po prostu tak niesamowita satysfakcja, że trudno ją porównać z czymkolwiek.







Napisz komentarz
Komentarze