Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 25 lipca 2026 22:33
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM
Amerykanie polegli pod Wrocławiem cz.2

Długa droga. Poszukiwania 1948

Po zakończeniu działań wojennych w Europie armia amerykańska bardzo dokładnie i starannie poszukiwała swoich zaginionych żołnierzy
Długa droga. Poszukiwania 1948
Po zakończeniu działań wojennych w Europie, armia amerykańska bardzo dokładnie i starannie poszukiwała swoich zaginionych żołnierzy.
Podziel się
Oceń

Odnalezionych poległych ekshumowano i zabierano na amerykańskie cmentarze w różnych krajach, tych poza sowiecką strefą wpływów. Prośby o pomoc i wykazy zaginionych wysyłano przez ambasadę w Warszawie, a ta kierowała je do poszczególnych województw. Polska administracja w tym czasie była pomocna, zbierano informacje i informowano stronę amerykańską. Tak się też stało w przypadku załogi zaginionej w rejonie Glinicy. Po zapytaniu z powiatu, 22 czerwca 1946 r. , Witold Mirski, Administrator Majątku Państwowego Janówek wysłał pismo do Starosty Powiatu Dzierżoniów, informując o wraku amerykańskiego bombowca w Glinicy. Poszukiwania były ogłoszone również w czasopismach. Informujący wcześniej wypytał miejscowych Niemców, spisał dane z wraku i jego uzbrojenia, co ważne, podał datę katastrofy (błędną: 17 lutego 1945) i informację o nazwisku jednej z ofiar. Podano wtedy dane: Wiliam Bailey, pochowany w Janówku. Co ciekawe, administrator wysłał to pismo również starannie napisane w języku angielskim. Ambasada nadała bieg sprawie. Wyciąg z listu z ambasady amerykańskiej w Warszawie 31 października 1946 r.:

 

Informacje w oparciu o dane otrzymane od osób narodowości niemieckiej, które w tym czasie tam przebywały, oraz na podstawie informacji zapisów i znaków znajdujących się na szczątkach samolotu.

1. Około 17 lutego 1945, grupa 12 czterosilnikowych samolotów pojawiła się w okolicach Glinice, Janówek, Tomice i po walce z niemieckimi samolotami myśliwskimi i bombardowaniu umocnień wojskowych samoloty odleciały, jeden uszkodzony został trafiony przez artylerię spadł na polu w Glinicy.

2. Ośmiu członków załogi zginęło i ich szczątki zostały pochowane w Glinicy i Janówku.

3 Nazwisko jednego z członków załogi pochowanego w Janówku jest znane jako Wiliam Bailey W nawiązaniu do informacji, niektórzy Niemcy dłuższy czas mieli metalowe znaki "nieśmiertelniki" należące do poległych członków załogi ale ci mieszkańcy zostali repatriowani do Niemiec w maju 1946 roku.

4. Napisy z samolotu Hamilton-standard Propellers Flying Fortress Serial N.E 254 r. Model B-17 G Gustomer Lockheed Aeronica Army Aircraft Corporation? Middletown Ohio USA do tego wiele oznaczeń cyfrowych w tym dwa nr egz. broni pokładowej.

5.Szczątki samolotu zebrane z pola wciąż znajdują się w Glinicach.

6. W dniu katastrofy miejscowi mieszkańcy byli ewakuowani. Niektórzy wrócili po 2-3 dniach i szczątki załogi pochowano chaotycznie na polu miejsca w których się znalazły nie można znaleźć . Znane jest tylko miejsce pochowania jednego lotnika w Janówku.

 

W tym okresie komunistyczne władze wykazywały dobrą wolę, pismo przekazano stronie amerykańskiej i do Glinicy przyjechała wojskowa ekipa. Rozpoczęła poszukiwania. Amerykanie przekopali cmentarz przykościelny w Glinicy, prowadzili intensywne zbieranie danych od mieszkańców i  - co najważniejsze - ekshumowali ciało z cmentarza w Janówku. Dokumenty z poszukiwań, protokoły i formularze ekshumacyjne zostały odtajnione w 2010 roku i mogłem prześledzić oficjalny raport z poszukiwań w roku 1948. 

Poniżej: amerykański raport wojskowy raport z poszukiwań w prowadzonej sprawie

 

Dochodzenie w sprawie nr 7682

Fragmenty tłumaczenia w oryginalnej formie zapisu źródłowego.

8 kwietnia 1948 Dzierżonów Polska

 

3. Godz. 10 25 Po przybyciu do Janówka, burgermeister (pisownia oryginalna) pokazał nam miejsce katastrofy pomiędzy Janówkiem i Glinicami. Potwierdziliśmy że to amerykański czterosilnikowy bombowiec B-17 z oznaczeniami lotnictwa wojskowego (Army Air Force ) na skrzydłach . Znaleźliśmy kolejne oznaczenia: HAMILTON STANDARD PROPELLERS FLYING FORTRESS SERIAL No 254 R Model B 17 G. Ser. No NK 5-6563 P.A.R. No 6477 A-O Angies A.T. 4288 PROPELLER SHAFT No W 535 AC 29749 23E50, 473 50 CAL. MACHINE GVN SERIAL No s 1312242, 1308815.

4. Samolot rozbił się na nieruchomości Ratzlera, obecnie własność państwowa, w Glinicy, 17 lutego 1945 około 13.00. Samolot leciał z południa na północ. Ernest Ressler który mieszkał tam w wojny ocenił że dziewięciu (!) zostało zabitych w katastrofie. Jeden członek załogi został znaleziony około pięćset jardów od miejsca katastrofy, częściowo pochowany w ziemi, wyskoczył , ale jego spadochron prawdopodobnie się nie otworzył. To ciało było znalezione w lipcu 1945 z nazwiskiem Wiliam Bailey zapisanym wewnątrz jego czapki (pilotki skórzanej przyp. PP). Jego szczątki pochowano na cmentarzu wsi Janówek. Ernest Ressler oświadczył, że pod koniec maja 1945 na polecenie burmistrza (jakiego? - przyp. PP) który był w tym czasie, udał się na miejsce katastrofy i zabrał szczątki ośmiu poległych, które były rozrzucone na miejsce katastrofy (E R) oświadczył, że tam było z pewnością osiem głów z różnymi pozostałymi częściami ciał. Wszystkie były znacznie spalone i rozczłonkowane po tak długim czasie przebywania na otwartej przestrzeni (polu). Oświadczył że zebrał wszystkie szczątki do worka i zabrał je do Glinic, gdzie przekazał je lokalnemu grabarzowi, ale nie wie gdzie oni zostali pochowani. Grabarz z tego cmentarza jest gdzieś w Niemczech.

5. godz. 11 55 Przybyliśmy na wiejski cmentarz (Janówek) i ekshumowaliśmy szczątki BTB Wiliam Bailey. Zmarły był pochowany w nieoznaczonym grobie, bez trumny, i był ubrany w grubą zieloną OD (kolor olive drab przyp. PP) koszulę i spodnie, z oznaczeniami Sił Powietrznych (Army Air Force) i metalowym oznaczeniem stopnia porucznika na kołnierzyku jego koszuli. Nie było głowy i szczątki były znaczne rozczłonkowane. Nie znaleziono niczego co mogło umożliwić identyfikację.

6. godzina 12 55 Przybyliśmy na cmentarz w Glinicy gdzie próbowaliśmy uzyskać od Ernesta Resslera więcej szczegółów na temat jego przetransportowania ośmiu spalonych poległych, w celu pochowania na tym cmentarzu. On oświadczył, że zapach rozkładających się ciał były bardzo intensywnie wyczuwane we wsi i burmistrz nakazał ich pochowanie przez grabarza. Grabarz jest jedyną osobą żyjącą tutaj, która wie gdzie ośmiu poległych zostało pochowanych. Kilku rolników którzy pracowali na polu miejscu katastrofy, oświadczyło, że podczas orki były widoczne kości ludzkie, ale w tym miejscu toczyły się walki lądowe, było wielu zabitych, i nie wiedzą czy te kości należały do amerykańskich lotników czy poległych w walkach innych żołnierzy.

7. godzina 08 20 W Glinicach rozkopywaliśmy każdy nieoznaczony grób i miejsca i miejsca na obrzeżach cmentarza, gdzie jak sądziliśmy, amerykańscy lotnicy mogą być pochowani. Znaleźliśmy tylko (ciała) cywilów i kilku niemieckich żołnierzy. Praktycznie przekopaliśmy cały cmentarz, ale nie byliśmy w stanie znaleźć pozostałości ośmiu lotników. W czasie kiedy zespół był zajęty kopaniem pytaliśmy każdą osobę w pobliżu, czy nie wie czegokolwiek o miejscu pochówku. Pytaliśmy niemal każdego w tej wsi, ale niemal wszyscy ludzie którzy przybyli tu po wojnie i nie wiedzieli gdzie pochowano ośmiu poległych. Wszyscy wydawali się bardzo zainteresowanymi, chcieli pomóc w znalezieniu szczątków, ale nic nie wiedzieli w tej sprawie

8. godzina 12 15 Udaliśmy się na miejsce katastrofy samolotu, i wykonaliśmy poszukiwania tego terenu, rozmawialiśmy z cywilami ze wsi, którzy wiedzieli czego szukamy i przyszli pomóc znaleźć szczątki. Samolot rozbił się na polu pszenicy które było później wielokrotnie przeorane po katastrofie. Przeszukaliśmy obrzeża pola i kopaliśmy w każdym miejscu które mogło wyglądać jak miejsce pochówku, ale nie znaleźliśmy żadnych szczątków.

9. Zabraliśmy Resslera ponownie na miejsce katastrofy i kazaliśmy ponownie opowiedzieć o wszystkim co zrobił. Oświadczył, że ciałą wydzielały intensywny, trudny do zniesienia zapach i burmistrz nakazał ich zabrać osiem głów i spalone kości, niektóre były spalone na popiół. Wykonał to, szczątki umieścił w worku i zawiózł wózkiem na cmentarz w Glinicach, w maju. Chciał ich pochować samodzielnie ale stary grabarz Koraski (Korowski) powiedział żeby opuścił cmentarz i że to jest jego zadania. Pozostawił szczątki i opuścił cmentarz i nie wie co zrobił grabarz . Ressler jest chętny do współpracy na każdym kroku, ale nie wie co nastąpiło po pozostawieniu szczątków u grabarza. Grabarz Paul Korowski jest gdzieś w Niemczech i jego adres nie jest znany.

10 . Wnioski: Amerykański bombowiec rozbił się w Glinicy, Polska, 17 lutego 1945, była więcej niż jedna ofiara. Wydobyliśmy jedno ciało, które nie możemy zidentyfikować. Pozostałych członków załogi poległych w katastrofie nie da się odzyskać.

Podpisał T/SGT (Sierżant) Wilmer C.Fason Śledczy AGRC (American Grave Registration Command) wydział polski 293 UNK X-7547 Neuville en Condroz Belgium

 

Co w grobie?

 

W dokumencie oznaczonym X-7547, z 6 lipca 1948 (Check - list ekshumacji) dokładnie opisano to, co wydobyto z grobu w Janówku: pozostałości "pilotki" skórzanej, resztki słuchawek, elektrycznie ogrzewanego kombinezonu, uprzęży spadochronu, kabury pistoletu (skórzana pod ramię), na kołnierzyku oznaczenia lotnictwa, oraz oznaczenia metalowe stopnia porucznika. Znaleziono szkielet, ale brakowało czaszki, obydwu dłoni, kości przedramienia.

Nieznanego z Janówka pochowano w Belgii (Ardennes American Cemetry Neuville en Condroz) 12 lipca 1948 o g. 15.00. W grobie umieszczono wszelkie opisywane pozostałości oraz pojemnik z certyfikatem pochówku.

Raport analizy identyfikacji szczątków z 6 lipca 1948 już wcześniej wskazuje dane grobu, kwatera JJ rząd 3 grób 71 (tu błąd w dokumencie, powinno być grób 72). Dla pewności, oprócz numeru, opisano sąsiednie groby: grób nr 71 Lloyd Gardner szer. 168 pułk piechoty grób nr 73 Merritt Deuel por. 398 grupa bombowa. Ponownie opisano: szczątki wcześniej pochowane na wiejskim cmentarzu w Janówku, Polska, mapa sektor; P-51/H49 1:250.000. Ruszyła procedura weryfikacji i identyfikacji.

                                         Pogrzeb Roberta A. Keuchela - jego szczątki odnaleziono w Glinicy

 

Przed pochówkiem ponownie zbadano szczątki, opisano poprzednie ustalenia, metalowe oznaczenia stopnia skierowano do powtórnego badania, potwierdzono że ciało pozostaje jako nieznany. Dokument podpisał przedstawiciel sekcji identyfikacji. 12 lipca 1948 r. potwierdzenie laboratoryjne oznaczeń metalowych stopnia porucznika. Szczątki weryfikowano ponownie 8 grudnia 1948 r. umieszczono w urnie 6 stycznia 1949 r.

19 sierpnia 1949 Departament Kwatermistrzostwa Armii USA, potwierdził, że nie ma danych poszukiwanego samolotu. Dokument podpisał pułkownik T.H.Metz.

9 września 1949 r. sztab AGRC (Amerykańskie Dowództwo Ewidencji Grobów) dla obszaru Europy Armii USA potwierdził, że Nieznany X-7547 spoczywający w belgijskim Neuville nie jest możliwy do identyfikacji w obecnym czasie. Dokument podpisało trzech oficerów (pułkownik, kapitan i porucznik). 9 września 1949 r. wydano certyfikat (poświadczenie) o braku możliwości identyfikacji ciała pochowanego w Belgii, w grobie: X-7547 kwatera JJ rząd 3 grób 72.

Z dokumentów wynika, że wtedy, w latach 40., nie nastąpiło powiązanie przypuszczeń oraz wyraźnych dowodów w tej sprawie, a to raczej było możliwe. Gdyby wtedy porównano numery broni z wraku w Glinicy (były prawidłowe) z numerami broni znanymi z raportu MACR, byłaby pewność, bo w raporcie znajdował się również nr samolotu i okoliczności misji z 22 marca. Tego nie dopasowano, napisano, że brak danych. Nie zwrócono również uwagi na bardzo podobny zapis nazwisk w dokumentach: informacja o pochowanym W. Bailey, a przecież w załodze był W. Betchley. Gdyby wtedy sprawdzono daty i dokumenty posiadanych raportów MACR, w oparciu o to dane i dane medyczne można by rozpoznać i mieć pewność, że ekshumowane w Janówku ciało to por. W. Betchley. Tego zabrakło, a wszystko było niemal "na stole". Musimy to zaakceptować, zrozumieć, wtedy przecież nie było analitycznych komputerów, nie było metod DNA. W przypadku braku oczywistych dowodów, poległy pozostawał bezimienny.

Na tym sprawę w latach 40. XX w. zakończono, dokumenty trafiły do archiwum, zapadła "cisza", która trwała niemal 50 lat. Nazwiska zaginionych upamiętniono na kamiennych tablicach Cmentarza Wojskowego Henri-Chapelle w Belgii. Rodziny ośmiu poległych, czekały...

Łopata śmigła z B-17 z Glinicy i autor

 

Poszukiwania w Glinicy

 

W trakcie moich poszukiwań jeden z weteranów AK, który miał do czynienia z zestrzelonymi amerykańskimi załogami w czasie wojny, przekazał mi informację o przykościelnym grobie, na którym umieszczono łopatę śmigła. Czy to właśnie tam? Może w tym miejscu pochowano szczątki poległych lotników? Łopata śmigła była zniszczona, zasypana i zarośnięta, ale nie było wątpliwości, że jest amerykańska i z bombowca. Ktoś po wojnie użył jej do oznaczenia grobu, w górnej części łopaty wykonał z blachy daszek, przykręcił również figurkę Chrystusa. To wyglądało jak typowy lotniczy nagrobek. O hipotezie i możliwości powiadomiłem stronę amerykańską, ale procedury trwały długo, istniało realne zagrożenie, że łopata śmigła po prostu zniknie skradziona przez "łowców" pamiątek - bardziej realne wydawało się zagrożenie ze strony zbieraczy złomu. Przyjęto wtedy jedyne i dobre rozwiązanie, opisywaną łopatę śmigła jako cenną pamiątkę umieszczono tuż obok, trwale, na ścianie wewnątrz kościoła, wraz ze stosowną tabliczką informująca o załodze, wydarzeniu i nazwiskach poległych - w jez. polskim i angielskim. W tamtym czasie zająłem się tymi wszystkim czynnościami, wykonaniem opisu, konserwacji i umieszczeniem łopaty w kościele. To również zasługa życzliwej akceptacji ks. proboszcza z Jordanowa (ks. Wojciech Miśkowiec), jego zgody, ale też upamiętnienie było wyrazem oczekiwań miejscowej wspólnoty, przywiązanej do znanego wydarzenia i pozostałego artefaktu. W tej całej sprawie ważny był również kontakt z rodzinami poległych, bliscy wciąż żyli nadzieją, że pewnego dnia...

 

Archiwum X

 

Rząd USA stale prowadzi wszelkie czynności zmierzające do odnalezienia poległych we wszystkich wojnach, w których ginęli amerykańscy obywatele. Amerykanie realizują te zadania poprzez specjalną organizację, która wykonuje te zadania na wszystkich kontynentach, wszędzie, gdzie jest to możliwe. Obecna Agencja ds. Ewidencji Jeńców Wojennych i Zaginionych w Akcji, Defense POW/MIA Accounting Agency (DPAA), (jako część Departamentu Obrony) powstała 15 stycznia 2015 r. i jest kontynuacją pracy wcześniejszej Joint POW/MIA Accounting Command (JPAC). Agencja dysponuje znaczącym budżetem, zatrudnia wielu specjalistów różnych dziedzin, laboratoria naukowe znajdują się w bazie sił powietrznych Offutt w Nebrasce oraz w bazie Pearl Harbor (Hickam) na Hawajach, a jej siedziba główna znajduje się w Pentagonie (Waszyngton). Obecnie DPAA współpracuje z Fundacją Henry`ego M. Jacksona na rzecz Rozwoju Medycyny Wojskowej, Inc., która zapewnia wsparcie operacyjne podczas operacji ratunkowych na całym świecie.

 

Przełom. Pierwszy powrócił do domu

 

7 lipca 2016 roku z grobu nr 72 w Belgii ponownie zabrano szczątki NN i przewieziono do laboratorium na Hawajach, gdzie wykonano badania DNA.

20 czerwca 2017 r. Agencja DPAA ogłosiła pozytywną identyfikację szczątków porucznika George Wiliama Betchleya. To właśnie jego ciało wcześniej ekshumowano w Janówku. 14 października 2017 r. porucznik Georg W. Betchley z pełnymi wojskowymi honorami spoczął w grobie obok matki i brata, na cmentarzu Sylvan Abbey Memorial Park w Clearwater, Pinellas County, Floryda, USA.  Na grobie napisano "Powrócił do domu". 

George Wiliam Betchley (6 VIII 1924 - 22 III 1945) - jego dawny adres to 166 Ridge Ave, Yonkers Nowy Jork. Studiował na Uniwersytecie Syracuse, po dwóch latach, 23 lutego 1943 wstąpił do lotnictwa, był kadetem Centrum Szkolenia w Nashville Tenessie. Po zakończeniu, przeniesiono go do szkoły nawigacji w Selma Field, Monroe LA. "Skrzydła" - odznakę i uprawnienia nawigatora - otrzymał 20 maja 1944. Skierowano go do służby we Włoszech, gdzie służył od 16 sierpnia 1944 r. w 429 dywizjonie bombowym, 2 Grupy 15 Armii. Zajmował znaczące stanowiska, będąc nawigatorem grupy i dywizjonu. Jego umiejętności nawigacyjne były na najwyższym poziomie. George W. Betchley poległ w walce, w Glinicy, był porucznikiem i nawigatorem w załodze Latającej Fortecy B-17 G nr 44-8191. To był jego 31. lot bojowy, tego dnia nie musiał lecieć, zgłosił się dobrowolnie. Odznaczony: Distinguished Flying Cross, Air Medal, upamiętniony również na tablicy zaginionych cmentarza Henri Chapelle w Belgii. W czasie wojny jego numer identyfikacyjny: O-2057855.

 Tak więc z załogi A. Crane`a pozostało siedmiu zaginionych. Przez wiele lat utrzymuję kontakt mailowy z członkiem rodziny jednego z zaginionych, chodzi o Rae G. De Matteis, który był lewym bocznym strzelcem w tej samej załodze. Rodzina kultywuje pamięć o poległym, bardzo przeżywała poszukiwania. Planowaliśmy spotkanie w Glinicy na miejscu katastrofy B-17, ale te plany pokrzyżowała pandemia w 2021 roku. W tym czasie strona amerykańska prowadziła poszukiwania. W 2015 roku zespół naukowców przybył do Jordanowa, zrealizowano spotkanie z wójtem, z proboszczem, miałem możliwość wzięcia udziału w tych czynnościach. Ze strony amerykańskiej obecni byli eksperci, znawcy anatomii, historycy, a także oficer lotnictwa lekarz, który z racji polskiego pochodzenia był znakomitym tłumaczem całego zespołu. Wszyscy byli bardzo pomocni i zdeterminowani wolą odszukania wszystkich poległych. Podjęto decyzję o sprawdzeniu grobu, na którym umieszczono łopatę śmigła z "Latającej Fortecy". Po wielu miesiącach (w 2018 r.) przybyła kolejna ekipą z Hawajów, przeprowadzono badania, grób przy kościele okazał się miejscem pochówku cywilnego, nie był związany z lotnikami. W grobie znaleziono (i pozostawiono) jedynie szkielet kobiety. Uczestniczyłem w tych pracach, brało w tym udział wiele innych osób, także z Polski. 

Kolejna decyzja i kierunek poszukiwań to sprawdzenie i przesianie ziemi z miejsca upadku bombowca. Miejsce było znane, jak wiadomo bombowiec i jego szczątki zalegały na polu jeszcze wiele lat po wojnie. Badania w terenie prowadził na zlecenie strony amerykańskiej Uniwersytet Wrocławski. Zespołowi w ramach DPAA przewodniczył Alex De Georgey, z ramienia Uniwersytetu Wrocławskiego badaniami kierował prof. Maciej Trzciński. Badania dotyczyły także archeologii sądowej, uczestniczyli w nich studenci Wydziału Nauk Historycznych i Pedagogicznych, ze szczególnym uwzględnieniem zadań kryminalistyki i archeologii. W czasie żmudnego i starannego przesiewania ziemi na polu szczęśliwie udało się odnaleźć części kostne, które przekazano do laboratoriów w USA, gdzie przeprowadzono badania DNA. O odnalezieniu ludzkich szczątków w Glinicy informowano w mediach już we wrześniu 2021 r. Efekty prac archeologów były znaczące, oprócz głównego poszukiwania szczątków zaginionych wydobyto również duże ilości artefaktów, części z B-17 - to bardzo cenne historyczne pamiątki, związane z wydarzeniem i opisywanym bombowcem.

Odnalezione w czasie poszukiwań liczne fragmenty rozbitego B-17 G, w 2022 roku, pokazano we wrocławskim arsenale, w ramach wystawy czasowej, obecnie te eksponaty są zdeponowane w magazynie.

W grudniu 2025 roku ogłoszono w mediach informację, że w wyniku badań DNA z załogi B-17 wyodrębniono kolejne szczątki 4 lotników, w tym zidentyfikowano strzelca Rae Guy De Matteis! Takie wiadomości to wielkie wzruszenie i emocje, szczególnie dla rodziny zaginionych. Rodzina może spełnić swoje nadzieje, dyskutowaliśmy o planowanym pogrzebie, tym razem na narodowym cmentarzu Arlington w Waszyngtonie. W chwili pisania tej informacji - szczegóły i terminy pogrzebu lotników nie są jeszcze znane, decyzja należy do rodzin poległych. 15 maja 2026 z "glinickiej" załogi pochowano A. Keuchela, Dorman został pochowany w czerwcu, a pogrzeb S. Fatura jest planowany na sierpień.

Od krewnego opisywanego strzelca pokładowego R. De Matteis już wcześniej (w 2013 r.) otrzymałem informacje, wspomnienia, zdjęcia zaginionego i także fotografie wyjątkowej pamiątki po poległym (zaginionym). Rodzina ma bransoletkę z wygrawerowanymi nazwiskiem i numerem identyfikacyjnym, którą zaginiony R. De Matteis miał przy sobie w czasie ostatniego lotu, a którą dostał od matki przed wyjazdem na wojnę. Jak to możliwe, że rodzina jest w posiadaniu bransoletki z Glinicy, przedmiotu osobistego, znanego im wcześniej, konkretnej pamiątki po swoim bliskim, oficjalnie zaginionym bez wieści? To również ważny element tej niezwykłej historii.

Cmentarz Henri Chapelle w Belgii to tam umieszczono na tablicy pamiątkowej nazwiska zaginionych

 

Po wojnie matka, najbliżsi zaginionego, oczekiwali jakichkolwiek wieści. Rae miał wciąż status MIA (zaginionego). To było trudne i bardzo bolesne dla rodziny. która wciąż miała nadzieję. W 1945 roku z Niemiec przekazano matce zaginionego dwie oficjalne informacje wojskowe. Wg pierwszej w Bremie do władz brytyjskich zgłosił się uchodźca niemiecki i pozostawił identyfikator Raey,a. Stronie amerykańskiej nie udało się niczego ustalić, nikt wtedy nie utrwalił danych, nie przesłuchał i nie zebrał informacji co do okoliczności, a przecież to oczywiste, że ktoś musiał mieć dostęp do poszukiwanego, nawet po śmierci. Kolejna informacja wiązała się z przesyłką. 

 

                                      Bransoleta z numerem wojskowym należąca do sierż. R. De Matteis

 

Matce odesłano bransoletkę Raeya z krótkim opisem. Bransoletka została znaleziona przez żołnierzy armii brytyjskiej w jednym z obozów jenieckich na terenie Niemiec i przekazana władzom amerykańskim. W tym wypadku podobnie, brak jakichkolwiek informacji. Bez wątpienia bransoleta pochodziła od zaginionego R. De Matteisa, z Glinicy. Kto ją przekazał, a wcześniej miał przy sobie w drodze aż do zachodniej części Niemiec? Kim był człowiek, który zdjął z ciała bransoletkę? To mógł być niemiecki żołnierz, ale również cywil, który wyjechał na zachód. Dlaczego ktoś zabrał i uratował ten przedmiot? Niezależnie od tego, kim był, odnalezienie takiego amerykańskiego identyfikatora przy np. rewizji oznaczało ogromne ryzyko dla posiadacza. Na te pytania zapewne nie uzyskamy odpowiedzi. Bransoletka niezwykłym zrządzeniem losu powróciła do matki poległego lotnika, dzisiaj jest najcenniejszą pamiątką rodziny.

Sierżant sztabowy Rae Guy De Matteis stan Pennsylwania, siły powietrzne USA, numer identyfikacyjny 13157733, wstąpił do służby 21 lutego 1943 . Członek załogi (lewy boczny strzelec) Latającej Fortecy  B-17G, numer seryjny 44-8191. Sprawozdanie z ostatniego lotu MACR 13248.

 

Wątpliwości

 

Odnalezienie i identyfikacja pięciu zaginionych członków załogi jest znaczącym sukcesem i wielką wartością dla rodzin poległych i dla nas. Z załogi por. Crane brakuje trzech lotników, mogą być pochowani razem, to wynika z wielu relacji, a może są rozproszeni? Analiza dokumentów i dyskusje przynoszą wiele pytań bez odpowiedzi. Piloci zeznali, że z B-17 wyskoczyli wszyscy, czyli 8 lotników. Wiemy, że z pewnością wyskoczył nawigator G.Betchley, znaleziony w polu ze spadochronem. Kolejne relacje mówią o ciałach spalonych, pochowanych przy wraku, co może sugerować, że pozostali członkowie byli na pokładzie do końca i zginęli w katastrofie. Nie można wykluczyć, że np. wyskoczyli, zginęli, polegli gdzieś niedaleko, a ich ciała zwieziono i pochowano przy rozbitej maszynie. To mogli zrobić Niemcy, także Armia Czerwona, ostateczna wersja wydarzeń dzisiaj nie istnieje. W dostępnych, ale czasem sprzecznych relacjach, zgadza się liczba ciał po katastrofie i stwierdzona teraz obecność kości zaginionych. W sprawie, będącej wciąż "X", jest wiele pytań, hipotez i być może nigdy nie ustalimy, co wydarzyło się 22 marca 1945 r. w Glinicy. Pomimo trudności musimy zachować nadzieję na odnalezienie poszukiwanych poległych, mogli być pochowani z wyposażeniem i w jednym miejscu, czasem o takich odkryciach decyduje przypadek. Dzisiaj wciąż brakuje trzech. Nie zamykamy tej historii, nie zapominamy, nadal szukamy.

*

Szczególne podziękowania dla Szymona Serwatki, za udostępnienie materiałów i wielką pracę poszukiwawczą, również dla Andrzeja Korzeniowskiego i Marka Włodarczyka (meldunki radzieckie).

 

Przemysław Pawłowicz 

*

Skład załogi por. A.Crane poszukiwanej w Glinicy

 

Załoga samolotu: Boeing B-17 G "Latające Forteca" nr 44-8191

429 Dywizjon, 2 Grupa Bombowa, 15 Armia Powietrzna

 

Andrew F.Crane - pilot porucznik

Paul H.Honke - drugi pilot porucznik

James Barnett - bombardier porucznik, zginął MIA

Donald F.Maine - inż. pokładowy, górny strzelec porucznik, zginął MIA

Georg W.Betchley - nawigator por., zginął , odnaleziony

Donald A.Dorman - strzelec dolny, sierż., zginął, odnaleziony

Robert A.Keuchel - strzelec boczny, pr. sierż., zginął, odnaleziony

Rae Guy DeMatteis - strzelec boczny lewy, sierż.  zginął, odnaleziony

Stephen J. Fatur - strzelec ogonowy, sierż., zginął, odnaleziony

Daniel Dunkerley - strzelec radiooperator, sierż., zginął MIA


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Symetrysta Treść komentarza: Od początku kandydatura tej Pani była dla mnie wątpliwa. Data dodania komentarza: 25.07.2026, 20:16 Źródło komentarza: To Ona obejmie mandat po Karolinie Kaczor Autor komentarza: Olawianka Treść komentarza: Kim jest ta pani ,czym się zajmuje ,jakie wykształcenie itp. Data dodania komentarza: 25.07.2026, 19:01 Źródło komentarza: To Ona obejmie mandat po Karolinie Kaczor Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Dzień dobry Panie Radny! Zwracam się z prośbą o interwencję w sprawie bezpieczeństwa na ul. Zwierzynieckiej w Oławie. Przy wjeździe do zakładu Ergis kierowcy tirów notorycznie parkują „pod prąd”. Ignorują zakaz, ponieważ znak B-36 stoi po przeciwnej stronie i zasłaniają się tym, że go „nie widzą”. Efekt? Drastycznie zablokowana widoczność na drodze przy pobliskim przejściu dla pieszych i przystankiem komunikacji miejskiej. Rozwiązanie jest proste, szybkie i tanie dla budżetu: wystarczy zawnioskować do Starostwa o wymianę tarczy na dwustronny znak B-36 (lub postawienie drugiego znaku po lewej stronie). Wtedy znak będzie patrzył prosto na nich, a Policja i Straż Miejska może w końcu się ruszą i zaczną wystawiać mandaty kierowcom parkującyn w tym miejscu. Pomoże Pan nam rozwiązać ten problem? Pozdrawiam! Data dodania komentarza: 25.07.2026, 18:07 Źródło komentarza: Będzie znak kierujący dla ciężarówek? Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: A Straż Gminna co z tym robi? Data dodania komentarza: 25.07.2026, 17:26 Źródło komentarza: Będzie znak kierujący dla ciężarówek? Autor komentarza: Olawianka Treść komentarza: Brawo! Brawo dla dziennikarza.Skoro już wzioł się za tę sprawę,radzę pogrzebać, kiedy przewodniczącym był Kaczor i funkcjonowanie szefa.???! Data dodania komentarza: 25.07.2026, 16:33 Źródło komentarza: Sprawa Karoliny Kaczor. Nagłe gaszenie pożaru Autor komentarza: MARIAN Treść komentarza: W Janikowie też TIRy niszczą studzienki, oczywiście wjeżdżają pod ZAKAZ 5T, że policja nie chce jeszcze na tym zarobić-to się dziwię. Data dodania komentarza: 25.07.2026, 16:02 Źródło komentarza: Będzie znak kierujący dla ciężarówek?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama