Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 2 listopada 2026 09:54
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Zrobił to! "Big Majk" mistrzem świata!

Podziel się
Oceń

Jelcz-Laskowice Rok temu zabrakło punktu. Tym razem nie miał sobie równych! Michał "Big Majk" Mikulewicz mistrzem świata w kulturystyce! - Mama mówiła, że jestem złoty chłopak, no to wykrakała - napisał na Facebooku świeżo upieczony mistrz, pochodzący z Jelcza-Laskowic. Dalej zwrócił się do trenera Piotra Głuchowskiego:  - W 2013 roku powiedziałeś, mi ze mam zadatki na mistrza i zrobisz go ze mnie w trzy lata. Pomyliłeś się tylko o rok. Wielkie dzięki! Trenerze, jesteś nieoceniony! Solidny z ciebie człowiek, a to rzadkość! Ten sukces na pewno nie może być zaskoczeniem. Sam zawodnik prorokował go rok temu, w rozmowie z naszą gazetą: - Zabrakło mi punktu! Jednego malutkiego punkcika. Analizy pokazały, że miałem dużo ładniejszą sylwetkę, ale najwyższe oceny są za docinkę. Chłopak, który ze mną wygrał, był jeszcze bardziej odtłuszczony niż ja. Jego skóra była jeszcze cieńsza. Jeśli ja miałem prążki na tyłku, to on tam miał ekstremalne prążki. I tym wygrał. Żeby wydobyć ten detal, trenujesz osiem miesięcy. Przez ten czas musisz być maksymalnie skoncentrowany. Nie możesz podjeść grama ponad swoją dietę. Przez osiem miesięcy nie zjadłem nawet rodzynka więcej, niż mogłem. Chodziłem spać przed północą. Każdy dzień był taki sam. Krok po kroku do sukcesu. Im bliżej celu, tym jesteś bardziej wycieńczony, ale dalej to robisz. Harowałem jak wół i dałem z siebie wszystko. Byłem przeszczęśliwy, że jestem drugi na świecie! Wykonałem swój plan w stu procentach. Mój trener powiedział, że jest ze mnie dumny, więc dlaczego miałbym narzekać? Inna sprawa - wiem, że mogę wykrzesać z siebie jeszcze więcej. Skoro mógł to zrobić ten Turek, który wygrał zawody, a nie jest przecież nadczłowiekiem, to dlaczego mnie miałoby się nie udać? Zrobię to więc w przyszłym roku! Wiem, że gdybym popracował jeszcze dwa tygodnie, to już teraz osiągnąłbym ten sam poziom, jak on.  Osiągnął go w tym roku. Gratulujemy!

ROK TEMU ROZMAWIALIŚMY z Michałem. Przeczytaj, co wtedy mówił o marzeniach

Trener powiedział, że mam geny mistrza świata. Uwierzyłem! Michał Mikulewicz z Jelcza-Laskowic jest w szczytowym momencie swojej kariery. Niedawno został wicemistrzem świata, ale marzy o złotym medalu i jest przekonany, że może spełnić to marzenie. Z jednym z najlepszych kulturystów na świecie, znanym też jako "Big Majk" - rozmawia Kamil Tysa - Jesteśmy we wrocławskiej "Renomie" i pijemy soczek "big majk". Przed chwilą zdradziłeś mi, że to napój przygotowywany według twojej receptury. Ciekawi mnie jego historia... - Tego typu soki komponowałem sobie w domu. Dużo czasu spędzam jednak w pracy - jestem trenerem personalnym w klubie "Pure Jatomi" - więc musiałem znaleźć coś na miejscu. Okazało się, że właśnie tu w "Renomie", piętro wyżej, jest knajpka ze zdrowymi sokami. Poszedłem tam i spytałem, czy mają produkty, które ja rekomenduję, i czy mogliby z nich przygotowywać dla mnie napój? Zgodzili się, a po jakimś czasie dorzucili jako pozycję w menu. I teraz wszyscy moi podopieczni muszą pić ten soczek. To prawdziwa bomba witaminowo-chlorofilowa, która usprawnia cały organizm. Sto razy lepsza od kawy! - Z czego jest ten sok? - Cytryna, imbir, cynamon, mięta, marchewka, dużo pietruszki, szpinaku i rukoli. Są to składniki, które oczyszczają krew, nerki, usprawniają drogi żółciowe.  Odkąd piję takie soki, kompletnie nie tykam kawy. Nie dość, że lepiej smakują, to dodają więcej energii. - Trudno byłoby ci do tego przekonać kawowych smakoszy... - Ludzie, którzy piją dużo kawy, nie wiedzą jaką krzywdę sobie robią. Nie mówię, że picie kawy jest złe. Można sobie wypić jedną dziennie, ale nie więcej. Osoby, które jej nadużywają, powinny być świadome, że to nałóg. Kawa wybija organizm z rytmu okołodobowego. Pobudzamy go sztucznie, to nie może być dobre. - Zaprosiłeś mnie na "big majka" i ostrzegłeś, że będzie to sok warzywny. One są lepsze od owocowych? - Owoce w dzisiejszych czasach nie są owocami. Owszem, w warzywach też nie znajdziesz pełnej palety minerałów, ale w stosunku do owoców, one wciąż zachowują więcej pozytywnych właściwości. Musimy mieć świadomość, że wszędzie ktoś chce na nas zarobić. Nigdy nie uważałem, że owoce są czymś zdrowym w dużych ilościach. Można je jeść, ale tylko w takim momencie dnia, w którym fruktoza do czegoś nam się przyda. W innych przypadkach bardzo często powodują procesy gnilne i zakwaszają organizm. Prawie nie zawierają żadnych witamin, których zdecydowanie więcej jest choćby w wątróbce. Dlatego dużo lepszą alternatywą są warzywa. - Wspomniałeś, że jesteś trenerem personalnym w "Pure Jatomi". To tam twoja jedyna funkcja? - "Jatomi" jest dla mnie jak przystań. Tu pracuję, tu udzielam konsultacji i odcinam się od wszystkiego innego. Wciąż powtarzam, że nie chodzę do pracy, bo dla mnie praca, to przyjemność. Idę do miejsca, które lubię, które jest dla mnie drugim domem, w którym pomagam ludziom. Dzięki temu spełniam się zawodowo, jestem zadowolony i zarabiam kasiorę. - Spełniłeś więc marzenie z dzieciństwa, o połączeniu pracy i pasji? - Już w wieku trzynastu lat wiedziałem, że będę kulturystą. Zawsze chciałem żyć wygodnie. Głupio byłoby mówić, że wolę jeździć tramwajem niż mercedesem. Każdy powinien dążyć do tego, żeby się w życiu ustawić. Jeżeli tego nie robi, to najprawdopodobniej jest leniem. Jasne, że nie do wszystkiego mamy warunki, nie do wszystkiego się nadajemy. Ale mamy ręce i mózg, więc powinniśmy tego używać. Działajmy, realizujmy swoje pasje! Nikt za nas niczego nie zrobi. Też zaczynałem od zera. od bycia zwykłym "Kowalskim" z małego miasteczka. Byłem jednak uparty, dążyłem do swoich celów i teraz jestem tu, gdzie jestem. - Z czym można do ciebie przyjść? Udzielasz także porad dietetycznych? - Mam papiery dietetyka, ale powiem szczerze, że większość kulturystów wciąga nosem dietetyków z kwalifikacjami. Jeżeli ktoś pójdzie do kulturysty, to może być pewny, że taka osoba ma trzy razy większą wiedzę w układaniu żywienia i planów dietetycznych, niż dietetyk po studiach. Śmieję się z tego, bo wiem, jak to wygląda. Moja narzeczona jest w takiej szkole, więc zdaję sobie sprawę, co tam się dzieje. A wracając do zasadniczej części pytania, odpowiem tak - do mnie przychodzą ludzie z każdym problemem, jeśli chodzi o wygląd, samopoczucie, poprawę własnego siebie. A że jestem w tym już bardzo długo, wspieram i przygotowuję osoby niezależnie od tego, czy chcą pokazywać się na scenie, czy przebiec maraton. Pomagam w wielu przypadkach, czasem nawet medycznych. Mam takich klientów, którzy zostali błędnie zdiagnozowani przez lekarzy. Przychodzą do mnie, a ja leczę ich jedzeniem, czyli tak, jak to się kiedyś robiło. Dzisiaj, niestety, leczymy skutki, a nie przyczyny. Każdy mój klient ma obowiązek wykonania badań, które mu zlecę. Dla mnie najważniejszym wyznacznikiem jest zdrowie i samopoczucie. Zmiana wyglądu ma być efektem ubocznym, który przyjdzie wraz z poprawą zdrowia. - Dlaczego kulturysta miałby mieć większą wiedzę w dziedzinie dietetyki od dietetyka-specjalisty? - Jeśli chodzi o medycynę akademicką, to w dzisiejszych czasach nie mówi się całej prawdy. Media nas mamią i sprzedają nam chłam. Koncerny farmaceutyczne muszą na nas zarabiać, ale o tym się nie mówi. Mądrzejsi wykładowcy nie ukrywają przed studentami, że wiedzą jak to wygląda realnie. Mówią do studentów: - Musimy was uczyć po staremu, a wy zdobywajcie wiedzę sami!  Moja narzeczona musi opisywać na egzaminach totalnie bzdurne metody żywieniowe, i postępować według przestarzałych prawideł. Nóż się otwiera w kieszeni! Skąd to się bierze? Bądźmy realistami, spójrzmy, co się dookoła dzieje - ludzie masowo chorują, a przecież kiedyś tego nie było. Spójrzmy na to, co jest w marketach i co jest promowane - ja się kompletnie z tym nie zgadzam! Co druga osoba - obojętnie czy osiemnastoletnia, czy czterdziestoletnia -  ma fatalny stan zdrowia. Największe problemy zdrowotne rodzą się pod wpływem złego rozkładania cukru. Osoby chorujące są oporne na cukier, albo są cukrzykami. Dlaczego? Przez to, że tak bardzo promuje się węglowodany. Ciągle słyszymy, by rano jeść płatki owsiane, czy nawet jakieś płatki fitness. To jest farmazon i bzdura! Przejadamy węglowodany i przez to chorujemy. I jak się teraz temu przyjrzymy, czego uczą w szkole, jak wygląda piramida żywieniowa, to zobaczymy, że węglowodany i owoce wciąż są na pierwszym miejscu. Nie ma problemu - niech społeczeństwo dalej choruje, chodzi do lekarza, lekarz przepisze pigułki i koło będzie się kręcić! - W takim razie, co powinno się znajdować na pierwszym miejscu? - Według mnie, powinniśmy się żywić bardziej tłuszczowo - pobierać dużo energii z tłuszczów zwierzęcych, głównie z mięs, ale także z awokado i z orzechów. Do tego trzeba dostarczać błonnik pokarmowy, w postaci warzyw. Węglowodany też, ale nie skrobiowe. Żadnych płatków, zbóż, pieczywa! Ewentualnie ryż, dobrej jakości kasza jaglana, amarantus, czy bataty. Nawet ci ludzie, którzy jedzą zdrowe produkty węglowodanowe, takie jak bataty czy ziemniaki, często dostarczają ich zbyt wiele. A nasz organizm ma coś takiego, jak trzustka, która wydziela insulinę tylko po to, żeby się tych węglowodanów pozbyć. Jeśli chodzi o tłuszcz, to nie ma tego problemu. Sam tłuszcz nie rodzi tłuszczu. Robi to dopiero w obecności węglowodanów. Cały czas istnieje przeświadczenie, że tłuszcz jest zły, a zwierzęcy to już w ogóle okropny. Błąd! Osoby, które tak mówią, w ogóle się na tym nie znają! - Mówisz coś kompletnie niepopularnego w dzisiejszych czasach. Mamy jeść więcej mięsa? -  Chodzi o to, z czego bierzemy kaloryczność. Dostarczając do organizmu tylko produkty warzywne, nie dasz mu aminokwasów, a wręcz przeciwnie - dołożysz składniki antyodżywcze. Nie mówię, że trzeba jeść pięć razy dziennie mięso, ale nie należy o nim zapominać. Wszystko w życiu trzeba wypośrodkować. Nie można skrajnie tuczyć się węglowodanami, ale nie można też jeść samych tłuszczów... - A co powiesz, jak przyjdzie do ciebie wegetarianin albo weganin? TA ROZMOWA w CAŁOŚCI dostępna w formie e-wydania - TUTAJ: http://eprasa.pl/news/gazeta-powiatowa-wiadomo%C5%9Bci-o%C5%82awskie/2016-08-11

Zrobił to! "Big Majk" mistrzem świata!

Zrobił to! "Big Majk" mistrzem świata!

Zrobił to! "Big Majk" mistrzem świata!

Zrobił to! "Big Majk" mistrzem świata!


Napisz komentarz

Komentarze

Plamus 02.06.2019 00:39
Co najwyżej wicemistrz, skoro zajął drugie miejsce, te szmatławce prawdy tak łatwo nie napiszą.

pyton 08.03.2019 21:48
a du*a pokuta ciekawe kiedy serducho i watroba padnie

rafix 25.09.2017 22:00
inteligentny ambitny z wiedza akademicka wiele sie od niego mazna nauczyc w dziedzinie treningu i odzywiania pozdro Majk

Michal 22.08.2017 16:58
Michał dla mnie byleś i jesteś wielki!!!; Gratulacje

xxx 30.05.2017 09:45
Niektórych to zazdrość zjada, że chłopak ciężką pracą zrealizował swój cel. Najlepiej siedzieć przed tv, zajadać bigmaci i krytykować. Gratuluję złota!!!

Anastazja 29.05.2017 20:28
Gratuluję... zasłużyłes.

29.05.2017 15:18
a co bedzie na starosc?...

ko 29.05.2017 20:51
a co ma byc arnold ma sie dobrze .kulturysta tez czlowiek

Grubson 29.05.2017 14:04
Ciekawe czy dostaje rentę już.

29.05.2017 13:48
Gratulacje! Ciężka praca nie poszła na marne!

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: talent Treść komentarza: Obiektywnie to z Rado wieś Bystrzyca zyskała znacznie wiecej niż kort tenisowy jak ktoś tu napisał. Nie oznacza to jednak że mam powody do samego zachwytu. Uważam że jest klasycznym przykładem karierowicza i pozorantem zaangażowanego sołtysa którego nie można ani gdzieś spotkać ani zadzwonić bo nigdzie o takiej możliwości informacji nie ma w przeciwieństwie do wszystkich okolicznych sołtysów wsi. Sołtysostwo było mu potrzebne do zmiany taktyki po możliwie wszystkich klęskach wyborczych jakie poniósł startując wszędzie gdzie takie wybory przeprowadzano. W wyborach do parlamentu startując jako niezależny kandydat poniósł najdotkliwszą porażkę a w wywiadzie do gazety powiedział że dostał duże poparcie od wyborców. No było dokładnie odwrotnie o czym w politycznej debacie w TV Wrocław wypowiadał się politolog wytykając tej formacji że kandydowali z okręgów w których ani jednym spotkaniem , ani jednym plakatem wyborczym nie dali szans na poznanie ich przez wyborców. Startował na leniucha i się nie dostał. To są fakty. Dopiero jako sołtys "wbił" się w obecne środowisko które dało mu stanowisko szefa instytucji we Wrocławiu wybudowanej i finansowanej ze środków uni europejskiej a dalej otrzymał 1 miejsce startowe w wyborach do sejmiku. Musi się naprawdę źle wydarzyć zeby z 1- go miejsca nie dostać się na listę zwycięzców. Wraz z swoim bezpośrednim szefem z srjmiku wojewodzkiego są bardzo aktywni medialnie bo zrozumieli że im więcej szumu medialnego bedą robić tym bardziej wbiją się w pamięć wyborcom. Wykorzystują więc zjawisko doskonale znajome socjologom . Przypuszczam że to jest przygrywka do dalszej trampoliny. Kiedyś otrzymałem na skrzynkę msilową zaproszenie na spotkanie Rado z przedsiębiorcami. Pomyślałem że pójdę posłuchać co ma do powiedzenia ten młody człowiek. Usłyszałem " Dxień dobry " kilka sxybkich fotek do mediów i po kilku minutach gościa kuż nie było. To świadczy o nim samym. Karierowicz i to raczej śliski. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 09:50 Źródło komentarza: Jestem stąd. Michał Rado politycznie i prywatnie (cz. 1) Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: A ta myjnia obok Dino o zabawnej nazwie to czyja? Data dodania komentarza: 2.11.2026, 09:46 Źródło komentarza: Jestem stąd. Michał Rado politycznie i prywatnie (cz. 1) Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Wy elektrownie budujcie a nie drogi rowerowe chodniki klombiki itp padziew. Polska zadłuża się pod korek a za chwilę prądu będzie brakować bo zamykają elektrownie węglowe. Całe KPO poszło jak krew w piach . Data dodania komentarza: 2.11.2026, 09:19 Źródło komentarza: Te mosty są zaprojektowane już z poszerzeniem na kładki rowerowe Autor komentarza: teofil Treść komentarza: No nie tylko kort. Koło jego domu wybudowano chodnik pośród łąk. Ale ludzie szutrem , w błocie , często bez oświetlenia dalej pokonują drogę do domostw . Jak za króla świeczka. Wstyd żyć w takiej europie. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 08:23 Źródło komentarza: Jestem stąd. Michał Rado politycznie i prywatnie (cz. 1) Autor komentarza: * Treść komentarza: Dokładnie. Właśnie że jest, na dowód. Posłuchaj sobie i nie pisz bzdur bo to wstyd. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 21:58 Źródło komentarza: Radna proponuje kolejną petycję do PKP. - Może najpierw poczekajmy na efekty jednej - mówi burmistrz Autor komentarza: Mateusz Treść komentarza: Nie wiem kto wymyślił coś takiego jak mieszkanie za opiekę. Chyba grupa reprezentująca oszustów i złodzieji Data dodania komentarza: 1.11.2026, 21:19 Źródło komentarza: Mieszkanie za dożywotnią opiekę. Co poszło nie tak?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama