Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 05:39
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Aresztowany przez Ukraińców, więziony przez Niemców i Polaków

W Izbie Muzealnej Ziemi Oławskiej, mieszczącej się w odnowionym ratuszu, można zobaczyć wiele eksponatów, związanych z naszym powiatem i jego mieszkańcami. Jednym z tych zabytków jest pasiak obozowy Jana Markiewicza. Warto przybliżyć historię jego właściciela. W czasach II wojny światowej był więźniem pięciu hitlerowskich obozów koncentracyjnych, a po przyjeździe do polskiej Oławy zarzucono mu szpiegostwo i przez trzy miesiące przetrzymywano w Urzędzie Bezpieczeństwa...
Podziel się
Oceń

Żałował, że wrócił do Polski

Na granicy powitał ich żołnierz sowiecki. Był bardzo zdziwiony, że ktoś wraca do kraju.  Podarował im 200 złotych, a to wystarczyło na zakup dwóch świeczek.

Kiedy wagon dotarł do Oławy, funkcjonariusze UB od razu zatrzymali Jana. - Podejrzewali go o szpiegostwo Polski na rzecz Zachodu - mówi syn. - Próbowali go zmusić do przyznania się. Mało kto wracał z tamtej części Europy. Przez trzy miesiące ojca bito i przetrzymywano w budynku naprzeciwko kościoła świętego Rocha. Jedną z tortur było zamykanie w stalowej szafie. Większość rzeczy rodziców splądrowano, a matka musiała mieszkać w wagonie, którym przyjechała. Wtedy ojciec żałował, że wrócił do Polski. O tym, co się dzieje z Janem, mama poinformowała Lesława Kędzierskiego. Mieszkał on w Warszawie i był szanowanym ekspertem w dziedzinie telewizji. On  poinformował o tym Józefa Cyrankiewicza, którego obaj z ojcem znali z pobytu w obozie Auschwitz. Po interwencji Kędzierskiego w KC, przyszedł rozkaz  do UB w Oławie, że tatę należy zwolnić. Jednak jeszcze przez ponad rok rodzice musieli mieszkać w wagonie, ale umożliwiono im kontakt z rodziną. Potem było już lepiej, ale ciągnęło się za nimi to, że wrócili z zachodu. Kilka lat później, gdy ojciec pracował w magazynie, okazało się, że znika mąka. Pierwszym podejrzanym był on, chociaż miał niezbite dowody niewinności. Siedział w areszcie miesiąc, aż złapano prawdziwych złodziei. Gdy go wypuszczono, okazało się, że nie może wrócić do pracy, dopóki nie uzyska dokumentów,  potwierdzających niewinność. To trwało ponad pół roku. Oprócz tego, gdy siedział w areszcie, całe mieszkanie doszczętnie zniszczono, bo funkcjonariusze skrupulatnie poszukiwali dowodów na skradziony towar. Ojciec wspominał mi nazwiska swoich oławskich oprawców, ale nie będę ich powtarzał. To są teraz już starzy ludzie, więc niech sobie spokojnie żyją...

Świadek zbrodni

Pomimo wielu przeciwności, Markiewicz pozostał w Oławie i założył rodzinę. Wziął ślub  kościelny ze Stanisławą Kowalewską w 1946 roku, a cywilny trzy lata później. Pracował głównie jako handlowiec, do połowy lat siedemdziesiątych. Przez całe życie przyjaźnił się z Lesławem Kędzierskim, który był bardzo ważnym i wysoko cenionym  ekspertem, został profesorem  i jest uważany za ojca polskiej telewizji.



Kajetan Markiewicz pokazuje na oryginalnym pasiaku numer ojca, jaki nosił w ostatnim z obozów, w którym był więziony

Legitymacja Stanisławy Kowalewskiej z pobytu w Schrambergu

Pomnik pomordowanych w Mittelbau-Dora, w tle krematorium. Markiewicz trafił tam na początku funkcjonowania obozu. Więźniowie pracowali w fabryce, wydrążonej wewnątrz góry


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Pracownik szpitalaTreść komentarza: Patrzę na ciebie i widzę, że proces myślowy wciąż trwa, ale połączenie najwyraźniej zostało przerwane. Masz w sobie tyle charyzmy, co pusta lodówka, a twoja elokwencja jest wręcz ogłuszająca. Nie wysilaj się już – szkoda czasu na tę 'fascynującą' wymianę zdań, skoro i tak nie masz nic do powiedzenia. Daj znać, jak ci się mózg połączy z internetem, bo na razie tylko marnujesz mi tlenData dodania komentarza: 27.04.2026, 20:05Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: KJoutTreść komentarza: Fachowiec nie sprostał, juniorzy za silni.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:47Źródło komentarza: Finał był bardzo bliskoAutor komentarza: RademenesTreść komentarza: Ktoś się nieźle obłowił na tej „charytatywnej" zbiórce. Naiwniacy..Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:25Źródło komentarza: Maja: - Tak się cieszę, że dałam innym siłę do walki z rakiemAutor komentarza: ^Treść komentarza: Wystarczy, że ktoś mądrze napisze regulamin korzystania z tego terenu, i żadna Konstytucja tu nie pomoże.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:17Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: TYLETreść komentarza: Już po strajku nierobie?Data dodania komentarza: 27.04.2026, 18:27Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: OliwkaTreść komentarza: Nawet na myśl mi nie przyszło , że ktoś może zrobić z tego burzę. Absolutny zakaz wprowadzania piesków na teren boiska szkolnego i terenów przynależnych szkole. Pieski sikają, zebranie kupki nie zawsze daje się wyczyścić. No i dzieci niech tam się bawią, piłka się toczy, kocyk można rozłożyć, dzieci mogą siedzieć na trawie. Uważam , że rodzice uczniów winni odpowiedzieć jasnym stanowiskiem, boisko to nie wybieg. Zarówno rada sołecka podjęła dobrą decyzję jak i dyrektor szkoły. Słowo zakaz jest zrozumiałe dla mnie, bo apele to już niejeden był. Żeby aż z prawnikiem konsultować to już nawet nie jest śmieszne, dla mnie przerażające. Mam pieska, kocham go i w życiu nie poszłabym z nim na boisko, plac zabaw itp. A tak na marginesie nie ma w Domaniowie innych miejsc na spacer z pieskiem. Rodzice brońcie bezpiecznych miejsc na zabawy Waszych dzieci.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:38Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama