Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 13 czerwca 2026 03:04
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Wyjątkowa Seweryna

Mało kto wie, że w Oławie mieszkała Seweryna z rodu Siemiradzkich. Tak, tych Siemiradzkióch, z których pochodzi słynny Henryk Siemiradzki - malarz, którego obrazy biły rekordy cenowe, bo sprzedawane je na słynnych światowych aukcjach za grube miliony dolarów. Przypominamy tekst Bogusławy Notz, która miała okazję porozmawiać z panią Seweryną w 1992 roku
Wyjątkowa Seweryna
Seweryna Siemiradzka w swoim oławskim mieszkaniu
Podziel się
Oceń

Po dwóch tygodniach, na mocy amnestii, mnie wypuszczono. Już po kilku miesiącach, 10 stycznia 1945 nastąpiły we Lwowie masowe aresztowania, jedną z zatrzymanych była Seweryna: - Znajdują u mnie radio i maszynę do pisania. Zostałam aresztowana, a mieszkanie oplombowane. Zostało przy tym okradzione - zabrano srebra. Żona Kiselowa chodziła w moich bucikach, małżonkowie spali w mojej pościeli. Aresztowano wtedy kilka osób ze szpitala - dawnego dyrektora administracyjnego, księgowego i trzy urzędniczki: - Nawet dwie osoby chore na tyfus załadowali w lutym na wagony i powieźli na Donbas. W drodze dostaliśmy solone ryby i raz na dzień wodę, dwa razy dostaliśmy chleb. Zmarłych wyrzucano jak tobołki i pociąg jechał dalej. Mnie zrobili komendantką celi i wagonu. Kiedy jedna z więźniarek, aktorka, dostała histerii, musiałam ją zbić po twarzy, bo żołnierze, mocno podpici na postoju transportu, wywlekliby kobiety i dziewczęta z wagonu w wiadomych celach. Trzeba było siedzieć cicho, jakby wagon był pusty.

Transport dotarł do Krasnego Donu, do łagru. Tam więźniowie dostali „kipiatok” w beczce po śledziach. - Trzeba jednak było najpierw tylko pić - opowiada Seweryna. - Kto się najadł, ten umierał.

Rosjanie okradali transporty z prowiantem dla łagru - więźniowie ginęli z głodu. Po miesiącu kwarantanny dano im drelichy, kalosze i kazano pracować w kopalni. Urobek szedł z kamieniem, praca była ponad siły.

Sewerynie udało się przenieść z dołu na hałdę, mimo to nie dawała rady, była wykończona.

Któregoś dnia wezwano ją do komendanta, a tam pielęgniarką („miedsiestrą”) była Maria Kulczycka, żona Stanisława Kulczyckiego. - Ona poleciła mnie komendantowi na ogrodnika - opowiada Seweryna. - Dobrałam sobie dziesięć kobiet, w tym dwie dziewczynki w wieku 14 i 15 lat. Oszczędzałam chore, a reszta pracowała. Najpierw pracowałyśmy przy budowie tamy, ale cały cement ukradziono i kiedy puścili wodę, to wszystko runęło.

Nadeszła Wielkanoc - bolszewicy nie pracowali, a zesłańców miejscowi nawet poczęstowali jedzeniem i dali po święconym jajku. Seweryna zaczęła zakładać ogród. Zaorała hektar koniem i pługiem. Posiała jarzyny - wszystko rosło. - Czarnoziem sięgał tam jednego metra - wspomina. - Deszcz padał w lecie dwa razy, mimo to wszystko cudownie rosło, bo ziemia trzymała wilgoć. Kapustę musiałam sadzić co 80 cm, taka ogromna wyrastała.

Jej plantacje pokazano delegacji z Moskwy. Dostała też propozycję lepszego jedzenia, ale postawiła warunek - że będzie to również dla innych zesłańców, nie tylko dla niej. - Kilka razy dano nam jakiejś kaszy i dalej wszystko było, jak przedtem - mówi.

Klimat był tam cudowny. Step na wiosnę pachniał, pachniało powietrze. Zesłańcy pili mleko kóz, których stada pasły się na stepie. Krowy były traktowane jako zwierzęta pociągowe. Na połowę z kołchozem Seweryna uprawiała słoneczniki: - Moje, plewione, były ogromne, a kołchozowe malutkie! Miejscowi składali zboże na pryzmę, wierzchem porastało i tak je przechowywali, taka to była gospodarka. - Kiedy wysiałam pomidory, to siewki sadziło się wprost do ziemi, raz podlało i wszystko rosło. Głowy kapusty dochodziły do 10 kg!. Tak żyzna to ziemia! - wspomina.



Matka Seweryny Siemiradzkiej

Prof. Józef Siemiradzki

Przed dworkiem Dzieduszyckich – pierwszy z prawej

Seweryna Siemiradzka z bratem Michałem (po prawej)

W tym oławskim domu mieszkała

Z paniami Niemcową (po prawej) i Romanowską

Zakład ogrodniczy we Lwowie – w środku Seweryna Siemiradzka


Napisz komentarz

Komentarze

Kazimierz 08.05.2024 21:12
Wspaniała i bardzo skromna osoba. Przed wojną żyła w bogatym domu, że służbą guwernantkami, po wojnie w jednym pokoju ze wspólną kuchnią, łazienką i toaletą. Nigdy nie narzekała na warunki życia. Zawsze pogodna. Była tak ciekawą osobą, że zorganizowałem Jej audycję radiową. Dziennikarzem który ją nagrał był redaktor Maksymilian Kubica z wrocławskiego radia, obecnie na emeryturze oraz Iwona Kubicz. Iwona później została spikarką TVP 2.

Maria 16.02.2020 10:36
Piękna historia i dobrze opowiedziana. Czyta się cudownie, więcej takich proszę. Tak mało wciąż wiemy o tym miejscu, gdzie przyszło nam żyć. Dobrze wiedzieć, kto tu jeszcze był, kto jest. Taka wiedza tworzy z nas wspólnotę. Lokalną, a ta jest najsilniejsza. Wiem, że Autorka już nie żyje, ale dziękuję Jej, że zdążyła napisać choćby jedną historię wartą zapamiętania. Dzięki Niej od teraz Siemiradzki będzie mi się kojarzył także z Oławą. Wiem, te niemieckie historie tych ziem przytłaczają, ale pamiętajmy, że polskie losy tutaj to już 75 lat...

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: oławianin Treść komentarza: Dlaczego nie wykorzystują budynek po dawnej ubezpieczalni na Sikorskiego. Lokalizacja dobra, budynek wymaga kapitalnego remontu i jest własnością podobno starostwa czyli skarbu państwa. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 21:54 Źródło komentarza: Czy nowy budynek sądu musi być "tak daleko"? Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Nie pierwszy i ostatni kardiolog przyjmujący na NFZ. Bardziej bym martwił się brakiem lekarzy POZ, których dr Bolanowski nie umiał zachęcić do stałej pracy w przychodni. To oni stanowią front w przychodni. Decyzja Pana Burmistrza dotyczy odwołania z pełnienia funkcji prezesa. Nadal jest kardiologiem i może przyjmować tzw swoich pacjentów. Zobaczymy na ile jest związany z pacjentami, czy tylko wiązał go stołek prezesury. Podejmując się pełnienia funkcji prezesa trzeba pamiętać " prezesem się bywa, a lekarzem się Jest". Myślę że Pan prezes jest lekarzem. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:32 Źródło komentarza: Janusz Bolanowski odwołany z funkcji prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej Autor komentarza: * Treść komentarza: Pewnie masz dużo racji w tym co piszesz, ale zgodnie z art. 188 ustawy Prawo Wodne, obowiązek dbania o wały nałożony jest na ich właścicielu. A właścicielem wszelkich wodnych urządzeń, w tym wałów, są Wody Polskie, a nie starosta, wójt, burmistrz. Więc wszelkie zgłoszenia jak najbardziej ale przeciwko Wodom Polskim. Polecam ustawę Prawo Wodne. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:02 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: Zdziśka ze zwierzynca Treść komentarza: O gocha tirówka się pokazała Data dodania komentarza: 12.06.2026, 19:00 Źródło komentarza: 194 zgłoszenia do Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa w maju Autor komentarza: mieszkaniec oławskiej ziemi Treść komentarza: Dzień dobry. Szanowny Panie Redaktorze, niestety jak czytam te informacje zarówno na Waszej stronie jak i na portalu Oława 24 zastanawiam się, czy to są żarty, czy też zła wola włodarzy miasta i nie tylko. Ale w tym konkretnym przypadku jak piszecie i to słusznie ...OBOWIOĄZEK koszenia poboczy dróg czy wałów naszych, oławskich cieków wodnych stoi po stronie różnych instytucji w tym Jednostek Samorządu Terytorialnego oraz Wód Polskich. Zatem jeśli to obowiązek, to ktoś kto nie realizuje takiego (swojego) obowiązku do którego jest zobligowany przepisami prawa a dotyczy to np. organu - czyli Wójt, Burmistrz, Prezydent czy Starosta o innych organach nie wspomnę po podlega karze. O takich przypadkach mówi właśnie art. 231 kk. Czy zarośnięte trawa lub zakrzaczone pobocze może ograniczyć widoczność między innymi dla kierowcy, pieszego. Ależ oczywiście. A może być to jedna z przyczyn zdarzeń lub wypadków. Ależ oczywiście. Czy niekoszone wały mogą spowodować w określonych przypadkach (obfite opady deszczu) opór i zdecydowane spowolnienie przepływu wody w ciekach wodnych a tym samym groźne ich spiętrzenie lustra? Oczywiście, że tak. To mój Szanowny Panie Redaktorze trzeba takie przypadki zgłaszać do Prokuratury lub do miejscowej i właściwej dla miejsca tego pobocza, wału jednostki Policji. Może wtedy osoby odpowiedzialne ruszą swoje 4 (cztery) litery i wykonają po prostu swój obowiązek, do którego jak piszecie są ZOBOWIĄZANI. Tylko tyle, albo aż tyle. Dlatego tez moja propozycja brzmi niech cały ten artykuł trafi jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i może ten niekorzystny trend wreszcie się zmieni a my przestaniemy o tym mówić i pisać zajmując się innymi tematami ważnymi dla miasta, gminy i powiatu. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:52 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: zrozpaczony Treść komentarza: Jak u mnie zadomowiły się murarki to też mam zgłaszać? I czy pszczoły dostaną jakieś małe tablice rejestracyjne? Wtedy będę wiedział do którego sąsiada zgłosić się po miód. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:30 Źródło komentarza: Ważne dla pszczelarzy. Termin mija 18 czerwca
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama