Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 05:40
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Od tego, który leży pod płotem, dzieli mnie tylko jeden kieliszek

- Próbowałem przedawkować tabletki. Na moje szczęście byłem pijany, głupi i nieudolnie się do tego zabierałem. Dziś myślę, że to mogła być manifestacja. Taki cichy krzyk. Gdybym naprawdę pragnął śmierci, poszedłbym do lasu, wziąłbym linę i po kłopocie. Z Tomaszem Prażą - trzeźwym alkoholikiem i byłym bezdomnym - rozmawia Kamil Tysa
Podziel się
Oceń

- Wiele razy próbował pan wyjść na prostą.

- Zawsze wiedziałem, że siedzą we mnie dwie osoby. Trzeźwy czułem, że jestem facetem, który może zrobić prawie wszystko. Do dziś, jeśli pracodawca mnie dobrze traktuje, jestem bardzo lojalny. Kiedy piłem, nie miałem żadnych wartości. Liczył się tylko alkohol.

- Dawanie pieniędzy bezdomnym to dobry pomysł?

- Nie lubię takiego gadania w stylu „nie dam mu, bo na pewno przepije”. Jeśli idę ulicą i ktoś prosi o kilka złotych, to nie zastanawiam się, czy on to weźmie na flaszkę, czy wyda na papierosy. A może właśnie kupi jedzenie, czy zapłaci za bilet? Byłem bezdomnym i wiem, że wyżebrane pieniądze nie zawsze trafiały na alkohol. Kiedyś miałem zapalenie płuc, nie mogłem pójść do lekarza, więc kupowałem leki. Szedłem na dworzec, zawijałem się w koc i się leczyłem. Czasami potrzebowałem zjeść ciepły obiad, innym razem kupić ubranie na zimę.

- Niektórzy twierdzą, że taka pomoc nie jest mądra.

- Czasami zdecydowanie mądrzejsza, niż płacenie fundacjom. Jestem świadom tego, że w wielu takich miejscach ludzie pasą się ogromnie. Na krzywdzie da się zarobić i niektórzy niestety to wykorzystują. Myślę, że jednego przepisu na pomaganie nie ma. Przede wszystkim nie wolno się jednak bać i zamykać. Co z tego, że ktoś mi otworzył klatkę schodową, w której mogłem się wyspać, skoro się tam napierdzieliłem i zrobiłem syf. Inny alkoholik zaprosiłby jeszcze kumpli, darliby mordę i nie dawali spokoju mieszkańcom. Mówię o tym, żeby się nie zamykać, ale z drugiej strony wiem, że rozmowa też nie zawsze zdaje egzamin. Pod koniec swojego picia byłem tak zamknięty w sobie, że mi się nie chciało z nikim rozmawiać. Pogodziłem się z tym, że niebawem umrę, a co za tym idzie, uwolnię siebie i świat. Śmierdziałem i wściekałem się, bo nie mogłem nic w śmietniku znaleźć czy dwóch złotych wyżebrać. W mojej głowie była tylko jedna potrzeba - napić się. A oprócz tego masa goryczy.

- Czy kupno bezdomnemu jedzenia nie byłoby więc lepszym pomysłem?

- Sam chętnie brałem jedzenie, ale paradoksalnie czasami miałem go aż za dużo. Nie można więc mówić, że ludzie nie dają. Dają! Nie tylko jedzenie, ale i pieniądze. Zdarzało mi się wyciągać po kilkaset złotych jednorazowo.

- Ile najwięcej?

- Pod Opolem dostałem od gościa 600 zł. Byłem wtedy po oparzeniu i prosiłem o pieniądze na opatrunki. Ale to nie była największa pomoc, jaką otrzymałem. W Zakopanem poznałem dwie panie, które na co dzień mieszkały w Ameryce. Załatwiły mi pracę, była też taka możliwość, że dostanę wizę i pojadę z nimi do Kanady, żeby tam pracować. Dawały mi ubrania i dolary. Miały tylko jeden warunek - kończę z piciem.

- Gdzie pan je poznał?

- Na Krupówkach. Byłem troszkę wcięty i zapytałem, czy mogą mnie poratować drobnymi na piwo. One zaprosiły mnie na obiad, postawiły piwo i zaproponowały, że mógłbym im potowarzyszyć. Poznaliśmy się lepiej, pokazywały mi zdjęcia swoich dzieci, opowiadały o Ameryce. Tak naprawdę miałem masę pięknych sytuacji, które mogłem wykorzystać. Wszystkie spieprzyłem.

- Jak wyszło wtedy z tym piciem?

- Nawet pół miesiąca nie wytrzymałem. Przed ewentualnym wyjazdem miałem pracować u górala, mogłem mieć dach nad głową. Nie zdążyłem. Byłem wtedy w ciągu. Może gdybym był już w momencie, w którym mój organizm mówiłby dość, to kto wie, czy bym nie przetrwał. Prób przerwania tej farsy miałem naprawdę wiele. Oprócz kaca fizycznego, cały czas miałem kaca moralnego. Ciągle jechałem na poczuciu winy i wstydu. Czułem się gorszy. Sam się zabijałem i - niestety - godziłem się na to. Dopiero po latach na mitingach anonimowych alkoholików nauczyłem się mówić i uwierzyłem, że moje słowa mogą coś znaczyć.


Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

Jola 24.03.2020 00:41
Tomku zyczę Ci zdrowia,szczescia ,wytrwałości w dążeniu do celu i oczywiście spełnienia wszystkich marzeń ??

Janek 22.03.2020 17:39
Trzymaj się chłopie!!! Trochę zazdroszczę siły w pozytywnym sensie?

Bb 26.12.2018 19:16
Tomek jest na Facebooku.

Patryk. 26.12.2018 15:07
Witam. Jest mozliwosc kontaktu z Tomkiem?

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Pracownik szpitalaTreść komentarza: Patrzę na ciebie i widzę, że proces myślowy wciąż trwa, ale połączenie najwyraźniej zostało przerwane. Masz w sobie tyle charyzmy, co pusta lodówka, a twoja elokwencja jest wręcz ogłuszająca. Nie wysilaj się już – szkoda czasu na tę 'fascynującą' wymianę zdań, skoro i tak nie masz nic do powiedzenia. Daj znać, jak ci się mózg połączy z internetem, bo na razie tylko marnujesz mi tlenData dodania komentarza: 27.04.2026, 20:05Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: KJoutTreść komentarza: Fachowiec nie sprostał, juniorzy za silni.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:47Źródło komentarza: Finał był bardzo bliskoAutor komentarza: RademenesTreść komentarza: Ktoś się nieźle obłowił na tej „charytatywnej" zbiórce. Naiwniacy..Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:25Źródło komentarza: Maja: - Tak się cieszę, że dałam innym siłę do walki z rakiemAutor komentarza: ^Treść komentarza: Wystarczy, że ktoś mądrze napisze regulamin korzystania z tego terenu, i żadna Konstytucja tu nie pomoże.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:17Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: TYLETreść komentarza: Już po strajku nierobie?Data dodania komentarza: 27.04.2026, 18:27Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: OliwkaTreść komentarza: Nawet na myśl mi nie przyszło , że ktoś może zrobić z tego burzę. Absolutny zakaz wprowadzania piesków na teren boiska szkolnego i terenów przynależnych szkole. Pieski sikają, zebranie kupki nie zawsze daje się wyczyścić. No i dzieci niech tam się bawią, piłka się toczy, kocyk można rozłożyć, dzieci mogą siedzieć na trawie. Uważam , że rodzice uczniów winni odpowiedzieć jasnym stanowiskiem, boisko to nie wybieg. Zarówno rada sołecka podjęła dobrą decyzję jak i dyrektor szkoły. Słowo zakaz jest zrozumiałe dla mnie, bo apele to już niejeden był. Żeby aż z prawnikiem konsultować to już nawet nie jest śmieszne, dla mnie przerażające. Mam pieska, kocham go i w życiu nie poszłabym z nim na boisko, plac zabaw itp. A tak na marginesie nie ma w Domaniowie innych miejsc na spacer z pieskiem. Rodzice brońcie bezpiecznych miejsc na zabawy Waszych dzieci.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:38Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama